8 kwietnia 2012

|19|

   Zaczęłam przedzierać się przez długie trawy ,przez które mało co widziałam. Byliśmy na środku jakiegoś pola czy łąki,pewnie w lecie było to piękne miejsce,ale teraz w zimie wyglądało niebyt przyjemnie. Buty zanurzały się na kilka centymetrów w śniegu zmieszanym z błotem,ale wciąż brnęłam coraz dalej. Cienkiej trawie ustąpiły wysokie szuwary,które dwukrotnie mnie przewyższały. Obłoczki pary wydobywały się z moich ust przy oddychaniu,a dłonie zaczynały czerwienieć od mrozu,wsadziłam je głębiej w kieszenie i starałam się coś dostrzec pomiędzy badylami,ale na próżno. Słońce powoli chowało się za linią horyzontu,a biedna Pauline samotnie siedziała w zimnym samochodzie. Miałam już zaprzestać poszukiwań,kiedy przewróciłam się o niewielki kamień wystający z ziemi i runęłam jak długa. Z dołu zauważyłam, że pięć metrów przed moim nosem siedzi Liam z nostalgiczną miną. Podniosłam się całą ubłocona,ale się tym nie przejmowałam tylko usiadłam na prowizorycznej ławeczce ze starej łódki. Nie popatrzył nawet w moją stronę tylko cisnął małym kamieniem w zamarzniętą taflę lodu. Chciałam zacząć jakąś rozmowę,ale on mnie uprzedził:
- Powiedz mi czy kochasz Zayna?
Oczy zrobiły mi się jak spodki,ale nie chciałam nic o sobie poznać. Przybrałam pokerową minę,starałam się zagłuszyć walenie serca jeżdżąc stopą po żwirku,ale i tak nie mogłam przestać oddychać.
-No co ty?-prychnęłam, unikając jego wzroku.- Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi... Dlaczego miało by się coś zmienić?
-Nie wiem...-jego wielkie smutne oczy zaczęły badać moją sylwetkę jakby chciały zapamiętać każdy rys.- Jak byłem u rodziców dzwonił i pytał czy wiem co się z tobą dzieje... To jest dziwne,on nigdy się nikogo nie martwi. Nawet o mnie,chociaż jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi... Kiedyś przejmował się tylko swoją dziewczyną...
-Może Mari mu kazała?-musiałam zagryźć wargi,aby ukryć mój uśmiech na wieść, że Malik się o mnie martwił. Payne chyba to zauważył,a ja zaraz znowu straciłam humor.
-Ellie,a jeżeli poprosiłbym cię o szczerość?-mój wzrok powędrował na jego twarz.- Wiem, że coś do niego czujesz... Nie musisz tego ukrywać. Nie chcę cię trzymać na siłę przy sobie...
-Liam...-zebrało mi się na płacz. Chciałam przykryć dłoń moją,ale on ją odepchnął i wstał zapatrzony w linię horyzontu,gdzie pomarańczowa kula właśnie chowała się,aby jutro pokazać swoje piękne oblicze.-Ja...
-Nie musisz nic mówić-kolejny kamień uderzył w lód na jeziorku.-Chcę żebyś ty była szczęśliwa. Niezależnie z kim, ze mą czy z Harrym czy Zaynem.
  Siedziałam jak głupia patrząc na jego postać wyprostowaną jak struna,odchodzącą w dal. Gdyby był to film główna bohaterka pewnie by płakała,a w tle leciałaby Comptine d'un autre ete ( tak na marginesie-autorka kocha tą piosenkę jak i wszystkie Yann Tiersen'a),ale nie jesteśmy w jakimś francuskim filmie tylko w prawdziwym życiu,gdzie teraz powinnam biec za nim i wyznać mu jak bardzo go kocham. Ale czy wtedy byłabym wobec niego szczera? Czy gdybym go kochała to myślałabym o innych? Raczej nie. To czyli nie czułam do niego takiej miłości jak on do mnie? Już sama gubiłam się w swoich myślach. Zaczynałam powoli czuć się jak świat wiruje,a w tle leci akordeon,pianino i skrzypce. Byłam małą zagubioną dziewczynką siedzącą na środku jakiejś łąki,a za towarzysza miała tylko samotnego wróbelka.Zamknęłam oczy i rzuciłam się biegiem. Nie zważałam w jaką stronę biegnę, jedyne co było ważne to, że przed siebie z dala od tego miejsca i głupich omamów słuchowych. Potykałam się, tracąc równowagę na prostej,ale chwilę potem podnosiłam się i ruszałam dalej. Ubłocone włosy zlepiły się w strąki i zaczęły wpadać mi do oczu,ale nie zwalniałam tempa,póki nie stanęłam na asfalcie. Pewnie musiałam wyglądać jak samara,a nawet gorzej. Wsiadłam do samochodu trzaskając drzwiami. Jak mogliście się spodziewać nie zamierzałam rozpoczynać rozmowy z Liamem tak samo jak on ze mną.



    Zamknęłam drzwi i oparłam się o nimi plecami.Schowałam twarz w dłoniach i cicho zapłakałam. Dopiero teraz dałam się ponieść emocjom, Pauline właśnie wpadła na rower na pół piętrze,więc nie mogła zauważyć tych pojedynczych łez. Zdjęłam z siebie ubłocony płaszcz i powiesiłam go na wieszaku. Weszłam do kuchni i zaraz potem z niej wyszłam, usiadłam na sofie w salonie i zaczęłam przyglądać się bałaganowi jaki panował wszędzie.
    Obserwowałam właśnie jakiś niewidoczny punkcik na dywanie kiedy usłyszałam pukanie,a zaraz potem zaczął dzwonić mój telefon. Nie miałam siły nawet unieść dłoni,więc po prostu leżałam patrząc na sufit z zaciekami. Ktoś zaczął się coraz głośniej dobijać,a ja coraz bardziej nie chciałam się ruszyć z miejsca. W końcu Paula zeszła po schodach i nie pytając mnie o zdanie otworzyła drzwi. Nie podniosłam głowy żeby zobaczyć kto to,ale wciąż szukałam czegoś na żółtawej ścianie nade mną. Może zachowywałam się jak jakaś egoistka,ale przecież kochałam Payne'a!
-Cześć-do pokoju wszedł brunet,ale ja nawet nie podniosłam wzroku,kiedy przeszedł obok mnie i usiadł na fotelu zawalonym zabawkami mojej siostry i ubraniami.-Masz depresję?
-Może-odpowiedziałam wciąż w tej samej pozie od kilku minut.-Nie wiem.
-Chcesz obejrzeć jakiś film?
-Nie wiem-powtórzyłam.
-Sama się prosiłaś!-wstał i położył się na mnie całym cielskiem, posłał mi cudowny uśmiech,ale ja wciąż nie wyrażałam żadnych uczuć.- O co chodzi?
-O wszystko. Przecież ty jesteś z Mari,a nie chcę jej ranić. Już tyle jej złego zrobiłam... Nie chcę odbierać mojej kuzynce chłopaka jej marzeń, wystarczająco zraniliśmy Liama...
-Beth...-mruknął dotykając mojego rozpalonego policzka; mój oddech znacznie przyspieszył kiedy zdałam sobie sprawę, że dzieliły nas milimetry. Z jednej strony chciałam go pocałować,ale z drugiej nie chciałam ranić Miyu. Kochała go tak samo jak ja...
   Przed pocałunkiem uchroniło mnie pukanie. Muzułmanin niechętnie ze mnie zszedł, przeklinając nowego gościa. Chwyciłam klamkę i uchyliłam delikatnie drzwi; stał za nimi Payne. Nie powiem, że nie byłam zaskoczona,bo skłamałabym. Odchrząknął i pokrzepiająco się uśmiechnął,wpuściłam go do środka; na szczęście Malik wciąż siedział w salonie,więc mogłam spokojnie porozmawiać z nim na osobności.
-Coś się stało, że jednak się do mnie odzywasz?-zapytałam z ironią w głosie, założyłam ręce na piersi i zaczęłam czekać na odpowiedź.
-Przepraszam, że tak wyszło...-jego wzrok padał każdy najdrobniejszy ruch.- Chciałem rozstać się w przyjaźni; to, że nie jesteśmy razem,nie oznacza, że nie możemy być przyjaciółmi.
-Jasne, zdechł ci pies,ale wiąż możesz go zatrzymać-zaśmiałam się sarkastycznie,ale zaraz przytuliłam się do zaskoczonego Paynee'go.-Nie  chciałabym z tobą tracić kontaktu...
     Brunet wszedł do hall'u i widząc swojego przyjaciela zbliżył się do mnie i władczo przyciągnął,kładąc dłoń na moim pośladku. Liam tylko się głupio wyszczerzył i pomachał mi na pożegnanie,opuścił moje progi,a ja zamknęłam za nim drzwi. Spojrzałam na  Zayna i stwierdziłam, że kiedy za zakrętem zniknął JiggyPuff, przestał wreszcie się puszyć i testosteron znacznie spadł. Zarechotałam,a on nachylił się nade mną,a ja odwróciłam głowę.Na moje nieszczęście zapomniałam przekręcić klucza w zamku. W progu stanęła Mari,moje serce zaczęło łomotać,oddech mi przyspieszył. Odepchnęłam od siebie członka One Direction i rzuciłam się biegiem za zrozpaczoną Miyu. Jej złość i smutek mieszczące się w ciemnych oczach pełnych łez po raz kolejny doprowadziły do złego stanu emocjalnego. Czemu ja wszystko pieprzę?
    Moja kuzynka nagle się zatrzymała,dłonie zacisnęła w pięści i wykrzyczała mi prosto w twarz:
-Wybaczyłam ci to co o mnie gadałaś w szkole!-nie,tylko nie to; nie zniosę upokorzenia przy Maliku.-Dzieciństwo też! Zabierałaś mi moją matkę,przez twoje zachcianki mój ojciec najpierw odszedł od nas,a potem zginął! Nie obchodzi mnie to, że masz schizę,ale ta twoja choroba nie znaczy, że masz rozwalać mi życie! Niech ta twoja podświadomość sobie zapamięta, że ja kocham Zayna i wara od niego!
   Podbiegła dalej,ale ja nie miałam siły dalej jej gonić udając, że nic się nie stało i wymyślając jakieś argumenty,że to on mnie chciał pocałować. Z resztą i tak miałam wszystko gdzieś . Usiadłam na krawężniku i ukryłam twarz w dłoniach.


Od autorki: Oficjalny koniec Eliam'a . Mogłyście się tego spodziewać już w poprzednim,ale nie każdy ogarnia mój dziwny "musk".  Tak jak mojej logiki,że najpierw zarywała do Hazzy,a teraz jest z Zaynem. Tak samo jak dziwnego pomysłu na temat schizy Ellie,który wpadł mi jak byłam na polaku w klasie C.
Następny chyba we wtorek albo jak wrócę w środę.

20 komentarzy:

Vol2 pisze...

świetne no ;d.

destiny pisze...

Cholercia jasna poryczałam się jak ona szła przez ta trawę i wgl . Boże no czemu ?! Ja mam kurczę nadzieję , że to wszystko się jakoś ułoży noo :( Ogólnie rozdział jest idealny jak zawsze zresztą . @CallMeMaybe_17

maaalinax3 pisze...

koniec Eliam'a ! Boli cię coś !
ja cię napadnę z łyżką w nocy ! Liam teraz ryczy przez ten rozdział . biedactwo ;c ja chcę z powrotem Eliama, Liam z resztą też !
no dobra rozdział zajeeeeeeeeebisty,but i want Eliam !
No ! Jimmy protested !

~dosia~♥ pisze...

fajnie
one ma być z zaynem :)
;)

Anonimowy pisze...

ona ma wrócić to liama !!! Samara , heh, . Pamietam jak mnie pytałas jak ona sie nazywała i juz wtedy ci mówiłam ze kiepsko je porównywać , ale i tak jak zawsze cudownie <3 :*

Julia pisze...

Łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee, szkoda, że już nie są razem. Ale z rugiej strony, to nawet lepiej. W końcu nie będzie musiała żyć w kłastwie. Z niecierliwością czekam na nastepny rozdział, dalszy rozwój wydarzeń. Rozdział genialny, jak najbardziej mi się podoba. Pozdrawiam i WESOŁYCH ŚWIĄT! xx

@dusia_PL pisze...

podoba mi się : ) szkoda, że to koniec ich związku :c Mam nadzieję że z Liamem będą przyjaciółmi którzy nie bd sie na sb gniewać :)
[falling-for-u]

JBluvsBabycakes pisze...

Ja tam nie widzę końca Eliam'a... Wciąż mam nadzieję na to, że oni znów będą razem. A zresztą co ja ci będę mówić... Sama wiesz, co się dalej wydarzy. Chcę ci tylko powiedzieć, że cię uwielbiam. Love xx

senkju pisze...

BUU, KONIEC ELIAM'A :c
ja pieprze, Zayn musi być z Mari! Nie to, że się pluję, czy coś, ... właśnie że się pluję! XD Zayn ma być z Mari, i koniec, tęcza.
Normalnie na zawał schodziłam jak Beth siedziała z Liamem na tej łące! ;o kurcze, noo, mi strasznie pasowało jak oni byli razem! :D Ale jak tak definitywnie koniec Eliama, to Beth mogłaby być z Lou :p

Anonimowy pisze...

C U D O ♥
To jak piszesz..kocham.
@craazygirl1D

Anonimowy pisze...

super rozdział :D
ej no ale ona ma wrócić do Liama, bo sa idealną parą dla siebie no... ja sie tak nie bawie xd

Anonimowy pisze...

no to ja już nic nie rozumiem xD♥
@polkakil

Anonimowy pisze...

szczerze mimo że romantyzna to chyba wogólne nie jestem ale miałam nadzieję że będzie z Liamem , no cóż jakoś się z tym pogodzę do do następnego :]

Anonimowy pisze...

Super <3


http://next2youu.blog.onet.pl/ zapraszam tez do mnie ;)

Yourdestiny pisze...

KURDE! Nie skomciałam Ci poprzedniego. WYBACZ<3 Ej, wy wszystkie ta fajnie piszecie, a ja to takie pierdu pierdu i wielki bezsens :C Nie pasuję tutaj. Ale co do rozdziału to jest świetny. Co z tego, że zraniła tyle osób i tak go uwielbiam. Liam.... oh. Trzeba go pocieszyć. A no i Hazza, wiesz o co chodzi. Jest i Samara! Nadal mam bekę z baby z gnijącą dupą, ale to nie ten film... :D Tak, więc czekam, czekam, czekam. A no i oczywiście ma być ten specjalny rozdział, na który to właśnie JA podsunęłam Ci pomysł. HAHAHA! KOCHAM CIĘ MATKO, PONIEWAŻ ZGODZIŁAŚ SIĘ NA KOLCZYKA<3

carrie † pisze...

super bardzo mi się poodoba. swietnie wyszedł ci ten rozdział
zapraszam do komentowania u mnie :)
http://69-imagination.blogspot.com/

Kitsu pisze...

Nadrabianie notek zajęło mi jakieś 2 dni ale nareszcie mam! :D Hopy moja miłości wyjdź za mnie! Mimo że zrobiłaś z Ellie sukę z schizofrenią to i tak ją kocham! :3 pisz szybko!! Chce wiedzieć o co biega z tą 'jej chorobą'! <3 Sweetheart dajesz mi tu nn :>

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny :D :D Ciekawa jestem co bedzie dalej :D :D @ulaloves1D

alse pisze...

ee no jak to?
to jest nielogistyczne nie zgadzam sie ;D
uwielbiam ten moment kiedy wchodze na kompa i mam d nadrobienia rozdzialy, czyta mi sie tak dluuuugo i kooocham to <3

Ania pisze...

Nieee tylko nie Eliam :(((((