28 lutego 2012

|08|

    Stanęliśmy przy strzelnicy czekając na Liama,który poszedł kupić watę cukrową po jedną na parę.Oparłam się o ścianę budki i spojrzałam na Zayna,który chciał ustrzelić te dziwne kaczki, żeby jego dziewczyna dostała tą wielką pandę.Wziął strzelbę i kilkoma strzałami wszystkie kaczuszki były roztrzelane. Mari rzuciła się mu na szyję i ucałowała go policzek z jednodniowym zarostem. Facet wręczył im gigantycznego pluszaka,a moja kuzynka jeszcze raz podziękowała Malikowi. Payne zaszedł mnie od tyłu i mocno przytulił wsadzając mi watę do oczu. Zarechotałam i podałam jedną Miyu,wciąż będąc w ramionach Paynera. Stanęłam na palcach i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach,ale on miał inne plany. Wpił się w nie,a ja niewiele myśląc rozchyliłam wargi.  Ręce Payne'a ześliznęły się na moje biodra i wsunęły się do moich kieszeni i władczo przyciągnęły mnie do niego. Wymienialiśmy ślinę przez dobre kilka minut,niestety musieliśmy się od siebie oderwać, żeby wziąć chociaż płytki oddech. Znów czułam się niesamowicie szczęśliwa, nigdy już nie dopuszczę, żebym popełniła taki błąd jak wczoraj wieczorem. Brunet objął moją krewniaczkę w pasie i podeszli do nas.
-No to gdzie teraz?-zapytałam, czując wciąż przyjemne mrowienie na moich wargach.
-Samochodziki!-krzyknął partner mojej kuzynki.- Tam są!
Wszyscy musieli prawie biec, żeby dotrzymać jemu kroku. Stanęliśmy przed bramką i zapłaciliśmy za wejście,każdy zajął osobny samochodzik. Była mała sprzeczka Liam kontra Miyu dotycząca fioletowego powozu,ale zaraz sobie wyjaśnili, że kolor nie ma znaczenia. Ja siedziałam w żółtym i cały czas starałam się uciec przed Zayn'em,który cały czas we mnie wjeżdżał.
-No weź, ja nie chcę się rozwalić,bo zabiorą mi prawo jazdy!-krzyknęłam i zręcznie ominęłam niesfornego dzieciaka.- Dobra,albo mnie wreszcie zostawisz w spokoju,albo przypadkiem zginie ci lusterko.
-Tylko nie lusterko!-krzyknął i wjechał w samochodzik swojego kumpla.- Ojciec z drogi!!! Pipipiiii!
-Łamiesz przepisy-powiedział ze śmiechem.- Wjechałeś na mój pas! Prawda,Mari?
-Kłamstwo! To ty nie umiesz trzymać się swojego pasa!-broniła swojego chłopaka.- Teraz królowa szosy wkracza do akcji!-ruszyła i od razu trafiła w mój pojazd. Obie wybuchłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy rechotać jak siedmiolatki, w których towarzystwie ktoś wspomniał o seksie. Zwróciliśmy nawet uwagę znudzonego faceta siedzącego przy bramce.
   Po kilkunastu minutach świetnej zabawy,musieliśmy już zejść,choć niezbyt chętnie. Dokończyliśmy wreszcie jeść naszą watę cukrową siedząc na ławkach i obserwując rozszalałe dzieci biegające od wielkich kolejek do miejsc gdzie mogły kupić kupony na różne atrakcje. Oparłam głowę o ramię szatyna i głośno westchnęłam. Wiedziałam ile pracy przy maluchach,ale i tak chciałabym zostać matką w dość młodym wieku. Zajmowanie się cudzymi brzdącami nie dawało tej samej satysfakcji co własnymi. Wstawanie o świcie i kłócenie się z mężem leżąc pod ciepłą kołdrą,kto idzie tym razem uspokoić płaczącego niemowlaka. Wszystko pochłaniałoby całą moją energię,ale i tak miałabym szczęśliwą rodzinę, z którą byłabym do końca moich dni.
-O czym myślisz, sweetie?-zapytał wkładając do ust pasmo włókien cukrowych.
-Niczym ważnym...-mruknęłam i spojrzałam na jego lepiącą się od cukru twarz.
-No gapisz się na to dziecko od kilku dobrych minut, o czymś musisz myśleć-założył mi niesforny kosmyk włosów za ucho.
-Pewnie obmyśla jak zniszczyć świat!-zasugerował Malik.-Albo co zrobić,żebym zgubił lusterko!
-Nie,ale zaraz zacznę nad tym myśleć,więc dobrze pilnuj swojego skarbu!-odpowiedziałam mu i urwałam kawałek waty owiniętej na patyku.-Co powiecie żeby pójść na diabelski młyn?
-Chyba po raz pierwszy się z tobą zgodzę,mamo!
Zanim weszliśmy na wielkie koło, wstąpiłam do łazienki ( razem ze mną oczywiście Zayner ) żeby umyć klejące się ręce.Poprawiłam fryzurę i zawiązałam mocniej szalik. Przed wejściem Mari i mój chłopak rozmawiali o czymś co najwyraźniej ich rozbawiło. Podeszłam do nich i przywiesiłam się na ramieniu Payne'a.
-Boże,Liam pokaż jej to kompromitujące zdjęcie to powie ci, że sama lepsza nie była!-zarechotała Miyu.-Ellie, prawda, że byłaś brzydka? I jakie ty miałaś pucki...Taki słodziutki grubasek!
-Spadaj, ja chciałam się upodobnić do Buzza Astrala !-zaprzeczyłam i zaczerwieniłam się jak burak.-Tylko ty wyglądałaś jak księżniczka!
-Czekaj,czekaj lubiłaś Toy Story?-zapytał szatyn z falowanymi włosami.
-Lubiłam,lubię i lubić będę. No i nie wstydzę się tego-powiedziałam z pewnością siebie.- Co się tak na mnie patrzysz?
-Ja też kocham tą bajkę-powiedział z błyszczącymi oczami.-Bóg mi cie zesłał?
-Nie wiem-zaśmiałam się.-I miałeś mi pokazać to fotografię gdzie dziwnie wyszedłeś...-zrobił pokerową minę,a moja kuzynka stwierdziła, że jest tchórzem.-Nie jestem tchórzem! Zaraz pokażę Ellen to beznadziejną fotkę!-wyjął portfel i szybkim ruchem wysunął zdjęcie z przegródki.Podał mi je,a ja się tylko głupio uśmiechnęłam tak jak mój partner na fotografii. Miał tam jakieś kilka lat i wybierał się do szkoły,włosy ścięte na zapałkę podkreślały okrągłość twarzy malucha. Uśmiech miał wciąż ten sam, kiedy bardzo się czymś cieszył. Był takim słodkim chłopcem...
-Jaki ty byłeś...-zaczęłam,ale Miyu mi przerwała:
-Obleśny!-zaśmiała się.
-Wcale nie!-zaprotestowałam wydymając wargi.
-Czemu się kłócisz z moją dziewczyną?-Malik wreszcie zaszczycił nas swoją obecnością z idealnie ułożoną fryzurą.-Ona ma zawsze rację, z resztą tak jak ja!
-Dobra, cicho bądź i idziemy wreszcie na tą karuzelę!-powiedziałam niecierpliwiąc się.
-Diabelski młyn-poprawił mnie brunet.-Taka mądra a nie rozróżnia karuzeli od diabelskiego młynu!
Wydęłam wargi i przytuliłam się do Payne'a. Wsiedliśmy do gondoli, po jednej na parę. Zayn uparł się, żeby zrobić przerwę,bo nie mógłby znieść odgłosów jakich wydajemy podczas całowania, on wraz z Mari pojechali jako pierwsi,a my zaraz za nimi.
-Czuje się jak ptak!-zaczął machać rękami.-Ja lecę!
-Mam dziwne skojarzenia z tym ptakiem!-krzyknęłam wykręcając głowę.
-Zboczuch!-usłyszałam w odpowiedzi,a my wszyscy wybuchliśmy radosnym śmiechem. -A właściwie Zboczucha!
Zapadła cisza, bo znaleźliśmy się prawie na samym szczycie. Mój chłopak zaczął się napinać,otuliłam go i mruknęłam, że wszystko będzie dobrze,a awarie zdarzają się tutaj raz na dziesięć lat. Odetchnął z wielką ulgą i jego mięśnie zaczęły się rozluźniać. Nachylił się nade mną i delikatnie ucałował. Coś zgrzytnęło i zatrzymaliśmy się,już spokojnego Paynee'go teraz opanowała panika i przerażony zamknął powieki.
-Tato,weź się w garść to tylko 20 metrów nad ziemią!-krzyknął brunet.-No i pięknie zaczęło padać...
-Przecież to Londyn,co drugi dzień pada tutaj deszcz-wtrąciłam. Przysunęłam się bliżej mojego partnera i szepnęłam mu do ucha łagodnym tonem.-Cii, kochanie zaraz po nad wejdą...
-Dzieciaki, technicy będą za dobre półtorej godziny!!!-usłyszeliśmy donośny głos z ziemi.
   No pieknie, najbliższe kilka godzin spędzę na deszczu w niewielkiej gondoli z przeciekającym,materiałowym daszkiem. przynajmniej w świetnym towarzystwie.


Od autorki: Rozdział spokojnie można zaliczyć do tych mega nudnych. Pewnie się ze mną zgodzicie, nic ciekawego się nie wydarzyło i wgl... Ale potem będzie tak w 17 już będzie coś ciekawszego tak jak w poprzednim rozdziale z Hazzą. I tak przy okazji dziękuję mojej kochanej @Eternitywith1D za nasze niekontrolowane rozmowy, o naszej dziwacznej rodzince, no i dzisiaj dedykuje jej ten rozdział. PS: Zrobiłam filmikowe przedstawienie postaci ( link do strony pod kontaktem). 

xxx

9 komentarzy:

senkju pisze...

Kochaam Twojego bloga Hoopy <3 Seryjnie. Może i faktycznie, nic takiego się nie dzieje, staniki nie latają, ale to nie znaczy że jest nudny! Nawet fizyka nie byłaby nudna, gdyby tylko była opisana przez Ciebie! <3

Yourdestiny pisze...

Oooooo, dziękuję mamo! <3 A tak poza tym, to wiesz, że jestem nie przyniosłaś mi dżemoru?! Harry rozpacza. A teraz do rozdziału, co ja będę dużo gadać. Ło boziuu ja bym sie poszczała na w tej gondoli albo bym krzyczała. Ej! Chcę, żeby się gwłacili już, mogą nawet w tej gondoli hahaha xD Zawsze jakaś atrakcja :D Ludzie by sobie popatrzyli no i Zayn i Mari xD

JBluvsBabycakes pisze...

A bolała Cię kiedyś jakaś część ciała tak mocno, że nie mogłaś na niej siedzieć? Jeśli nie, to uważaj, bo mam glany i nie zawaham się ich użyć. Naprawdę. A co do rozdziału. Ja Ci już coś mówiłam. Jest zajebisty! I nie, ja wcale nie czekam JUŻ na tamte rozdziały, hahaha. A i ten związek Zayna i Mari. Po prostu mistrzostwo świata. Czekam na następny! <3 ps. Nie obraziłabym się, gdybyś mi wysłała następny.

1DirectionLovee pisze...

Haaaa ! ` :D Świetny.. I coraz zabawniejszy. <3 Czekam na nn. ;)

martylianka pisze...

no nie moge ja oni sie zatrzymali 20 m nad ziemia ;d hahah ;d . nie jest , az taki nudny xd w sumie to bardzo lubie twojego bloga ;d czekam na nn : )

Anonimowy pisze...

Świetny ! :D

@dusia_PL pisze...

podoba mi się : ) to sobie zmokną ; d na tym deszczu xd czekam na NN : )

Ptysia_patrysia pisze...

Kiedy kolejny rozdział? już nie moge sie doczekać ♥ :D

maaalinax3 pisze...

zaaaaaaaaaaajebiaszczy.
przepraszam ,że teraz komentuje ,ale wcześnie zapomniałam ;c .
nawet jak jest nudno,to jest ciekawie.
proszę cie ,w sumie tu nic nie ma nudnego.
pisz szybko ! :D