5 marca 2012

|09|

     Wypuścili nas wreszcie i zaczęli nieudolnie przepraszać, że czas oczekiwania był dwa razy dłuższy niż początkowo. Gdyby mieli sprawną tą karuzelę to nie byłoby problemu. Wycisnęłam mokre włosy i zatrzęsłam się z zimna.Uniform pracowniczy nie dawał jakiegokolwiek ciepła,a płaszcz tylko mi ciążył na szczupłych ramionach. Mój chłopak rzucił się na żwir i zaczął dziękować opatrzności, że żyje.
-Stary, co ty odwalasz?-zapytał Malik.-Źle ci tam było? Maraton całowania przez trzy godziny! To był raj, a do tego w chmurach.
-Mówiłeś, że najlepszym miejscem do całowania jest twój pokój w świetle księżyca-wtrącił się Paynee.Podniósł się z ziemi,otrzepał kolana,swój seksowny tyłek i wytarł dłonie w lekko wilgotną chusteczkę.-Wracamy? Trzeba będzie jeszcze taryfę złapać...
-Liam, nie jęcz tylko idź to zrób!-przerwała Mari z sinymi wargami,bynajmniej nie od całowania.-Jak będę chora to tylko przez ciebie!
   Przyspieszyliśmy kroku i poszliśmy w kierunku parkingu trzymając się jak najbliżej,aby było nam trochę cieplej. Zayn prawie wbiegł pod koła taksówki,żeby się tylko zatrzymała. Po chwili wszyscy mokrzy wsiedliśmy na materiałową tapicerkę forda,a kierowca cicho jęknął,ale w końcu odjechał.

    Byłam już przebrana w suchy sweterek kupiony przez Zaynera w H&M z wielką głową jelonka Bambi,ciemne rurki z denimu,skromne kolczyki w kształcie serc, żeby przełamać nudę w wieczornej stylizacji. Na nogach miałam ciepłe UGG,a na ramiona i beżowy cardigan >>kilk<<. Włosy zaczęły powoli wysychać w naturalny sposób,bo parka idealnie wyglądających zawładnęła suszarkami. Rzuciłam się na chłopaków siedzących na sofie. Głowa znajdowała się na kolanach Paynee'go,a nogi zaczynały się u Lou,a kończyły się na Niall'u,który właśnie ssał lizaka.Harry osowiały siedział na fotelu i przeglądał coś na swoim blackberry.
-A właśnie,Ellie i Mari jadą z nami-oznajmił mój chłopak.-Chyba, nie macie nic przeciwko?
-A będziesz gotować?-zapytał Horan.-Umiesz coś upichcić?
-Miyu,sobie lepiej radzi w kuchni ode mnie-powiedziałam bawiąc cię guzikiem przy koszuli mojego kochania.-Robi świetnego kurczaka i tacos.
-Kevin będzie miał jakieś towarzystwo kiedy my będziemy na scenie-stwierdził Louis.-Zdaję się nawet, że cię polubił. Harold,a ty co myślisz o tym żeby nasza Liz z nami pojechała?
-Harry nie musi się wypowiadać i tak jest przegłosowany-zanim Styles zdążył coś powiedzieć,Payne odpowiedział za niego.-Mami synek będzie musiał się jeszcze poskarżyć mamusi jak bardzo skrzywdziłem jej synusia, wyrywając jego ósmy cud świata- loczki. Hazza,ale to ty sprawiłeś mi więcej bólu,nie fizycznego,ale psychicznego. Nie odwracaj się do mnie plecami! No i tak udowodniłeś, że nie masz jaj i jesteś tchórzem!
-Ile testosteronu-mruknęła moja kuzynka,która weszła do salonu.-Ell, wracasz do domu? Zabrałabym się z tobą...
-Jezu,trzeba się zapakować-walnęłam się otwartą dłonią w czoło.-Wychodzi na to, że nic nie wyjdzie z-piżama party z piniatą,Lou.
-Jak to nikogo nie będzie? Nawet Chris Brown odmówił. Beth,nie rób nam tego!-Zayn wszedł do pokoju z papierosem w zębach.-Liam przywieź ją tam i zaraz wracaj, nie zapomnij jej wziąć z powrotem!
-Bad Boy, a co ze mną?-zapytała Mari.- Ja też jadę! Zapomniałeś o mnie! Foch!
-Ty możesz być dla mnie nawet bez ubrań-powiedział kładąc dłonie na jej biodrach.-Nawet w łachmanach wyglądałabyś niesamowicie seksownie.
-Już Ellie lepiej słodzi-zaśmiała się i pocałowała go.-Dobra,szofer ubieraj się!
      Podniosłam się i założyłam skórzaną kurtkę, bo mój płaszcz wciąż wisiał na kaloryferze. Moje kochanie pożyczyło mi swoją czapkę i kaszmirowy szal. Zaczekaliśmy na moją kuzynkę i kiedy się ubrała, we trójkę wsiedliśmy do vana i skierowaliśmy się w stronę domu Miyu.

    Wtargaliśmy walizy do windy. Obok niej stała wysoka kobieta w średnim wieku. Mój chłopak przywitał się z nią,a my z kuzynką popatrzyłyśmy na siebie lekko zdziwione. Przemilczałyśmy wszystko i stwierdziłyśmy, że pojedziemy następną. Oparłam się o ścianę wyłożoną marmurem i spojrzałam na brunetkę.
-Nie wierzę, że to dzieje się naprawdę...-powiedziałam kręcąc głową.-Obie jesteśmy w związkach ze sławnymi wokalistami...Pamiętasz jeszcze co było tydzień temu? Bo ja nie. Mam dość monotonni jaka u mnie gościła odkąd zginęli moi rodzice. Liam wypełnia tą pustkę jaką pozostawili osiem lat temu w dniu wypadku. Ty masz chociaż ciocię Sylvie...Tak wiem, jestem żałosna.
    Po moich policzkach spłynęło kilka łez,Miyu przytuliła mnie i zaraz płakałyśmy obie. Może płacz złagodzi nasze emocje,ale na pewno w niczym nie pomoże
-Weźmy się w garść!-otarła kilka słonych kropelek z twarzy.-Co o nas pomyślą jak całe opuchnięte wejdziemy do salonu gdzie pewnie trwa świetna zabawa. No i, powinnyśmy się cieszyć! jedziemy z całym One Direction w trasę po Europie!
-Masz rację-wytarłam nos w chusteczkę i wsiadłam do windy.
     Chwilę później weszłyśmy do pokoju pełnego głośnej muzyki, w drzwiach spotkałyśmy Payne'a,który właśnie miał po nas jechać. Malik podbiegł do Mari wziął ją na ręce. Uśmiechnęłam się pod nosem i kurczowo trzymając się mojego ukochanego, weszłam do salonu.  Starsza kobieta siedziała w fotelu,a w jej nogach usadowił się Harold. Uszczypnęłam Paynera w ramię i na migi zapytałam kim jest ta pani,lecz zanim uzyskałam odpowiedź czterdziestolatka wstała i podała mi dłoń.
-Ty zapewne jesteś tą Elisabeth, o której chłopcy mi tyle mówili-uśmiechnęłam się jak idiotka.-A tak, jestem mamą Harry'ego i błagam nie mów do mnie per 'pani', tylko po prostu Anne.
-Miło mi paa...cię poznać-powiedziałam z lekko wymuszonym uśmiechem.-Louis, i co z tą piniatą?
-My z kochanym Paynee'm pójdziemy po lód-imię mojego partnera ledwo przeszło przez gardło Styles'a. Poszli razem po basenik dla dzieci i wysypali zawartość dwóch torebek zamrożonej wody w kostkach. Z pudeł wyjęliśmy wielkie zwierzaki wypełnione słodkościami,na które napalił się Niall. Zawiązali mi przepaskę i  Tomlinson stwierdził:
-Liz,zaczynaj-wręczył mi duża pałkę. Pewnie chwyciłam ją za koniec i zamachnęłam się. Zamiast entuzjastycznego głosu Niallera usłyszałam płaczliwy jęk,który należał do loczka,przechodzącego obok podczas zamachu. -Jezu, żyjesz?-usłyszałam po raz kolejny sopran marchewy.
-Jezus umarł w 33 roku naszej ery-wtrącił się blondyn.-Harold,nie płacz!
   Stałam jak słup i patrzyłam jak mama poszkodowanego przykłada mu lód do bolącego miejsca pomiędzy nogami. Chciało mi się śmiać,Liam także z trudem opanowywał rozbawienie. Co miałam zrobić? Na pewno go nie przeproszę, to on widział co robię,więc powinien był uważa. Cofnęłam się dwa kroki do tyłu i przybliżyłam się do swojego chłopaka. Uśmiechnęłam się łobuzersko i zaraz niepostrzeżenie wymknęliśmy się z salonu.Wskoczyłam mu na plecy i zamknęliśmy się w pokoju Malika. Nie wiem czemu w tym,ale lokator chyba nie będzie miał nic przeciwko jak chwilę tutaj odpoczniemy.Zeszłam mu z ramion i uchyliłam okno. Na dole było mnóstwo nastolatek i kiedy mnie zobaczyły zaczęły piszczeć. Do środka wpadło kilka butów,a ja padłam na ziemie chroniąc głowę. Payne się tylko ze mnie śmiał siedząc na łóżku. Obrażona odgarnęłam grzywkę opadającą na oczy i wyszłam z pokoju. No i gdzie pójść? Już wiem kuchnia! Pobiegłam rozwalając się po drodze o ścianę,ale zaraz się ogarnęłam,bo nikt nie mógł mnie usłyszeć. Otworzyłam lodówkę i usiadłam na półce, zamknęłam się od środka. Rozejrzałam się po wnętrzu...O nie wiedziałam, że ktoś schował za sałatą jogurt i jeszcze za kolejną sałatą było coś co przypominało parówki,ale było pokryte zielonym mchem.Drzwiczki szeroko się otworzyły i Liam cichym krzykiem powiedział:
-Mam cię!
-No brawo...-wyciągnął mnie,a ja objęłam się jego szyi i zawisłam.-Zachowujemy się jak dzieci...
-You are ridicolous!-nachylił się tak, że stykaliśmy się nosami, pokazując swoje piękne uzębienie.- Chciałbym ci coś powiedzieć...A wiesz... No ,bo ja...
-Wiem-powiedziałam i namiętnie go pocałowałam. Posadził mnie na blacie,a ja jeszcze mocniej do niego przywarłam.-Liam... Mogłabym nie tracić dziewictwa w kuchni?
   Nie zdążył odpowiedzieć,bo nasz kochany głodomór wszedł do środka i otworzył szeroko drzwiczki. Patrzył na wnętrze,ale nie przejmował się nami. Jakbyśmy byli niewidzialni,zachichotałam. Odgarnął dwie sałaty i uradowany krzyknął:
-Parówki w sosie szpinakowym!
  Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem,a Payne rozbawiony na mnie spojrzał. Szepnęłam mu czym były naprawdę pokryte mięso i tak samo wybuchł głośnym śmiechem. Blondyn wyszedł z kuchni i kiedy otworzył szeroko drzwi rozległy się jęki. Zayn z Mari na piersi padł na kafelkową posadzkę, za nimi Louis.
-No weźcie, podglądaliście nas!-krzyknęłam i nagle zrobiło mi się niedobrze. W sumie nie ze względu na wścibskość,ale na myśl,że biedny Nialler zje pleśń- zbierało mi się na wymioty. Wybiegłam z kuchni i skierowałam się do najbliższej łazienki, na moje nieszczęście należącej do Malika. Padłam na klęczki i zwymiotowałam, wiedziałam, że za moimi plecami stoi brunet z rękami założonymi na piersi.
-Kochana,wiesz co to antykoncepcja?-zapytał rozbawiony i oparł się o umywalkę.-Ale nasz kochany Tatuś pewnie będzie cieszył się z dzidziusia...
-Jezus, Maria! Ja nie jestem w ciąży!-krzyknęłam oburzona,ale zanim zdążyłam dokończyć znów mnie zemdliło.- Jakim cudem dziewica może być w ciąży?
-Wiedziałem, Miyu się myliła!-powiedział entuzjastycznym tonem.- Twierdziła, że swoją cnotę już dawno straciłaś,ale przecież gdybyś była osobą,która swój pierwszy raz ma za sobą, nie zachowywałabyś się tak w przymierzalni.
-No wielkie mi rzeczy-rzuciłam sarkastycznie i podniosłam się z podłogi.-Jakby w tym, że jestem dziewicą było coś złego.
-Zastanawia mnie tylko jedna rzecz...Dlaczego wy jeszcze tego nie zrobiliście? Przecież widzę jak się kochacie...
-Znam go dopiero cztery dni! Mam już mu wskakiwać do łóżka po kilku dniach znajomości?-broniłam się jak mogłam myjąc ręce i płucząc jamę ustną.
-Jeżeli bardzo się kochanie i chcecie spędzić resztę życia razem to cztery dni czy cztery miesiące nie zrobią różnicy-podszedł do mnie i po przyjacielsku objął mnie ramieniem.-No mam nadzieję, że przemówiłem ci do rozumu i podczas naszego wyjazdu zerwiesz te dziewicze postanowienia.
-I tak będę czekać na odpowiedni moment-odparłam i wyszłam z pokoju,a przy wyjściu spotkałam wszystkich,oprócz Harolda i jego mamy.-Podsłuchiwaliście?
Zaczęli udawać, że nic nie słyszeli i w ogóle ich nie interesowało co mówiłam do Zaynera. Przytuliłam się do Paynee'go i powiedziałam mu kilka miłych słów na dobranoc.



Od autorki: Rozdział po dłuższej przerwie,ale sami się prosiliście. Nabijanie komentarzy coraz gorzej wam idzie. Kiedyś po godzinie miałam 11 komentarzy,a teraz przez tydzień ledwo 9. No,ale i tak się cieszę, że ktokolwiek to czyta i komentuje. Nikogo nie zmusza,ale im więcej komentarzy tym rozdział będzie szybciej,bo mam już do przodu napisane kolejne dziewięć.
 Dobra nie będę się użalać nad komentarzami,ale wspomnę o nowej grafice i zapytam PODOBA SIĘ? xd Były komplikacje,więc przez całą godzinę reanimowałam gify i resztę,bo nagłówek za mały wyszedł ( jest piękny *.*) I tak nie jestem do końca zadowolona,ale ja już tak mam.
  Nie wiem czy przeczytaliście całe moje ogłoszenie,a jeżeli tak to fajnie xd. A na koniec dodam, że są dwie kolejne bohaterki: Alexandra,która pod grubą skorupą skrywa świetny charakter i Camillie,dla której jeden z chłopców zacznie dzielić się zapasami swojej lodówki. No i to chyba tyle z dzisiaj.
MASSIVE THANK YOU FOR READING AND COMMENTS !
xxx

18 komentarzy:

alse pisze...

zaraz przeczytam . musze nadrobic poprzedni rozdzial bo chyba nie czytalam wiec na wieczor mam rozrywkę ;)
a grafika jest zajebista. az mi sie lata zachciało. ;)i fajny nagłówek, jeszcze sie tak nie przekonałam do 1D ale jest juz lepiej dzieki Tobie ;p uwielbiam Twoje opowiadania.

Anonimowy pisze...

lubie to . <3


M. ;d

Cookie pisze...

Świetne ^ ^ Uwielbiam jak piszesz :) Moje nogi, straciłam czucie jak czytałam ten rozdział XD Dziwne xd Dobra rozdział zaje.bisty i nie mogę się doczekać kolejnego :*

senkju pisze...

Zacznijmy od nagłówka, od którego przez 10 minut zbierałam szczękę z podłogi. Jest świetny! RZYGAM TĘCZĄ! <3
Co do rozdziału, to chyba zawsze wychodzi ci przezajebisty! :D Jestem straasznie przejęta historią Mamuśki i Tatuśka! :D

Ptysia_Patrysia pisze...

Haha! Dobre to było z tą piniatą i z Haroldem xD Nie moge sie doczekać kiedy dodasz następny :D Jak coś to informuj na twitterze :D

maaalinax3 pisze...

naaaaaaaaaprawdę świetny,
akcja z butami najlepsza ;d
serio świetny.
pisz szybko następny <33

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny <3 <3 Mi sie bardzo podoba :D @ulaloves1D

Anonimowy pisze...

Świetny rozdział zresztą jak wszystkie :) Z niecierpliwością czekam na kolejny .;) @Agnespl_Love1D

Anonimowy pisze...

Śietny blog . ! Kocham go . <33

karolcia50 pisze...

Podoba mi się . ;D ♥

alse pisze...

o wreszcie przeczytalam. ale mi smutno ze juz nie mam co czytac. ah <3 koncowka mnie rozkurwila. hahah. oj milcia <3

@iCuteZayn pisze...

hahahah, Harry dostał w jajcaa! XD
boże i biedny Nialler, zje spleśniałe parówki ;<
DAWAJ NASTĘPNY <3

Yourdestiny pisze...

O ty pindo! A pamiętasz naszą rozmowę na temat Harry'ego i twojego opowiadania? hahahahaha XD Nie zapomnij o tym, bambusie<3 Rozdział fajny. Czy ja dobrze przeczytałam? Ona siedziała w lodówce? O matulu sama kiedyś w jakimś opowiadaniu zrobiłam tak, że laska schowała się do lodówki o.O Hmmmmmmmm, podejrzane hahahah :D Ah ten Zayn, nonono. Ty tu nie marudź, masz już 12 komentarzy z moim to już 13! XD

Anonimowy pisze...

nie wie jak ty robisz ale nie mogę oczu oderwać jak coś napiszesz , a grafika cudna jak opowiadania :]

Anonimowy pisze...

Kooocham <3 . Zajebiste Miilcia *_* . Czeekam na kolejne ; *** .

Bercia <3

dusiaq pisze...

Ta rozmowa gdy Zayn myślał że ona jest w ciąży ; d fajna była ; ) PODOBA MI SIĘ ; D Czekam na NN ; )

JBluvsBabycakes pisze...

To, że nie wiem, co powiedzieć czy napisać, to u mnie nie nowość.
Może zacznę od nagłówka? Jest śliczny! Też taki chcę. Zrobisz mi? Tak ładnie proszę <3 Taki z Harrym i Nillem, co?
Wiem, za dużo wymagam od życia. Nic na to nie poradzę, taka już jestem. A jeśli chodzi o rozdział. Po prostu rozwaliło mnie to. Zayn i ta lodówka. No po prostu nie ogarniam. Mówiłam już, że chcę następny? I nie mówię tu wcale o 10, tylko o 19 :) Tak, dobrze słyszysz.
I miałam coś dodać... Albo ja dostałam oczopląsu albo to stało się naprawdę... Posklejało ci wszystkie wyrazy. Mnie to tam akurat nie przeszkadza, ale wiesz. Tylko mówię <3 Czekam na następny honey! <3333

Anonimowy pisze...

meegaaa tooo :* :*