10 marca 2012

|10|

    Podniosłam się po pozycji siedzącej i przetarłam oczy. Swoim żółwim tempie odsłoniłam zasłony tak, żeby chociaż kilka promieni słonecznych wpadło do środka. Uchyliłam okno,aby zimne powietrze z mnóstwem spalin orzeźwiło mnie. Zza drzwi usłyszałam głosy należące do chłopaków. Każdy biegał i pytał się czy nie widział ktoś jakiegoś swetra,marchewek,buta (Liam po raz kolejny bawił się w kopciuszka) czy jakiejś przenośnej lodówki. Takie są skutki imprezowania do późnej nocy i upijania się do nieprzytomności. Ociężale przymknęłam okiennice i doczłapałam do walizki,którą wczoraj spakowałam, i wyjęłam:ciepły sweter z grubej włóczki w kolorze zgniłej zieleni,kawowe rurki,kaszmirowy szal w kolorze nude, małą,podręczną torebkę z eco-skóry i botki na platformie >>link do otufit'u<<. Wzięłam długi odprężający prysznic,starając się,żeby nie zmoczyć włosów. Gorąca woda sprawiała, że chciałam stać pod jej strumieniem dłużej i dłużej. W końcu otuliłam się wielkim,puszystym, białym ręcznikiem i ubrałam się jeszcze raz w piżamę. Opuściłam łazienkę i weszłam na korytarz. Wolnym krokiem szłam wzdłuż ściany ozdobionej jakimiś obrazkami kupionymi w IKEI,kiedy Louis wpadł na mnie rozedrgany.
-Ty jeszcze nie gotowa? Za dwadzieścia minut mamy być w aucie na dole!-starał się mnie wyminąć,ale kiedy ja szłam w prawo,on też szedł w tą stronę.-No idź się ubierać,bo cię tu zostawimy!
   Już w szybszym tempie wróciłam do sypialni i założyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania. Dodałam jeszcze złoty pierścionek,kolczyki,bransoletki i zawieszkę sówkę na długim łańcuszku. Włosy schowałam do beretu i byłam gotowa. Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę kuchni,gdzie Niall powitał mnie krótkim "dzień dobry" z pełnymi ustami. Skinęłam mu głową i wypiłam dwie szklanki soku pomarańczowego. Minutę później do towarzystwa dołączyli chłopcy i Mari. Mój chłopak przytulił mnie i zabrał z mojego talerza kanapkę,którą przed momentem zrobiłam. Uderzyłam go, niby obrażona, w ramię i w ramach przeprosin zażądałam pocałunku.
-I co znalazłeś tego buta, mój kapciuszku?-zapytałam odrywając się od jego warg.- Bo jakby co mogę ci pożyczyć moje buty na obcasie.
-Na szczęście znalazłem-zaśmiał się i przytulił mnie do torsu.-Ale chociaż fajnie byłoby pochodzić w twoich... No i na miejscu księcia się nie sprawdziłaś.
-Ja się nie sprawdziłam?-zapytałam obrażona.-Zayn, prawda, że wyglądam jak jakaś monarchini?
-Powiedzmy, że całkiem dobrze poradziłaś sobie z dzisiejszą stylizacją...No, dobra jest nawet lepiej niż 'dobrze'-posłał mi zniewalający uśmiech.-Czas się zbierać! Simon nas zabije jak się spóźnimy na samolot.
-Nie może was zabić,bo zawiedzie kilka milionów fanów na całym świecie!-sprzeciwiłam się ze śmiechem.- No i ,broniłabym Liama własną piersią...
-Broniłabyś mnie,mój książę?-zapytał biorąc mnie w ramiona.- A co ja miałbym robić?
-Udawać dziewicę w opałach?-zasugerował Zayn.- A Cowell byłby smokiem...-telefon zabrzęczał,aż wszyscy podskoczyli.-Aaaaa! Kto to odbierze?
Każdy zaczął spanikowany zakładać na siebie buty ( gdyby nie ja Paynee znowu zgubiłby swojego trampka), jedynie ja powoli założyłam na ramiona skórzaną kurtkę i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Słucham, tu kostnica?-powiedziałam ze spokojem,chociaż z wielką chęcią zaczęłabym tarzać się po podłodze.
-Yyyy...Przepraszam pomyłka-usłyszałam męski głos.
-Coś ty zrobiła?-oburzył się Lou z przekrzywionym beretem na jedno oko.-Teraz będzie do mnie wydzwaniał. Zabierz ode mnie telefon i potem wmawiaj mu, że ukradłaś mi go...
-No weź, nie jestem złodziejką!-rzuciłam komórką w właściciela,ale ten oberwał prosto w czoło.- Żyjesz?! Oddychasz?!
-Tak,tak...-podniósł się i rozmasował miejsce, w które go trafiłam. Zebraliśmy się, nie zapominając o Harrym,który został w kuchni ze swoim naleśnikiem. Jakoś zmieściliśmy się w siódemkę w ciasnej windzie, chociaż mój chłopak starał się mnie ochronić od niechcianych gwałtów jego kumpli.
-Niall, ty świnio!-wrzasnęła Miyu,która stała najbliżej blondyna.- Tu nie ma świeżego powietrza! Myśl,głupku! Ja się tutaj duszę!
-Nialler, siedzisz sam w samolocie!-krzyknął Zayn,który był blisko zespołowego gazowca.- Nie będziesz mi pierdział na cały świat!
-Ale to było niechcący!-usprawiedliwił się.- To wszystko przez te parówki w szpinaku!
   Nie mogłam wytrzymać i zachichotałam. Horan zrobił obrażoną miną,a moje kochanie teraz też się śmiało,obejmując mnie swoimi barczystymi ramionami. Wreszcie wysiedliśmy z ciasnego kąta i odetchnęliśmy świeżym powietrzem,bez bąków chodzącej lodówki.
-A robiłeś test ciążowy?-zapytałam obejmując ramieniem niebieskookiego.-Kobiety w ciąży cały czas są głodne... I opróżniają lodówkę szybciej od ciebie...
-Daj, spokój Ellie on jest tylko zawsze głodny-zazdrośnik odsunął mnie od Irlandczyka i uśmiechnął się łobuzersko. Zapakowaliśmy vana po brzegi i ruszyliśmy na lotnisko.

     Usiadłam obok Payne'a i oparłam głowę o jego ramię. Byliśmy w drodze do Paryża i byłam w ich prywatnym samolocie. Czułam się jak gwiazda... Oni może się już przyzwyczaili,ale nie ja. Byłam skromną Brytyjką,pracującą jako kelnerka z małą siostrą na wychowaniu. Nie urodziłam się jakąś córką Madonny czy Michaela Jacksona tylko prostą Elisabeth Stweart,więc nie rozumiałam jak los mógł mnie zeswatać z najcudowniejszym chłopakiem na całym świecie. Nie żeby mi się nie podobało,ale dziwnie się czuję czytając o sobie w brukowcach. Mogłam liczyć na mojego ukochanego jak i Zaynera,ale chciałam sama sobie poradzić z tymi okropnościami,które napisali o mnie w artykule na całą stronę. Boję się już zajrzeć na Daily Mail...
-Zgadnij,który dzisiaj-zapytał podniecony Paynee.- I gdzie jedziemy?
-Czekaj mamy dzisiaj wtorek... Wczoraj był trzynasty, więc dziś jest czternasty-zdałam sobie sprawę, że dzisiaj były walentynki i jedziemy do najbardziej romantycznego miejsca na ziemi.-Boże, Liam...-w oczach stanęły mi łzy,a w gardle zrobiła się wielka gula.- Czym ja sobie zasłużyłam, że mam za chłopaka ciebie?
-Pomyślmy...-wtrącił się Malik.-Gdyby nie my, to byś nigdy go nie spotkała...Nam powinnaś być wdzięczna,a nie losowi.
-Nie ma jak skromność, Zayn-powiedziałam ironicznie i przytuliłam się do mojego szatyna.-Jak ja mam ci dziękować? Co mam zrobić, żeby okazać swoją wdzięczność? Tyle dla mnie robisz...
-Nic,po prostu mnie kochaj-pocałował mnie w czubek głosy i pogładził po policzku.-Nic więcej nie potrzeba...
-Czuje się dziwnie...-zaczęłam, odsunęłam oparcie na łokieć i teraz położyłam głowę na jego kolanach.- Tyle dla mnie robisz,a ja nic nie mogę dać ci w zamian,oprócz miłości...
    W tym momencie mój skarbek zamknął mi usta  namiętnym pocałunkiem, zupełnie nie zważając na obecność swoich towarzyszy. Czułam się jak w niebie... Może te walentynki przekonają mnie, że jednak jest to cudowne święto. Trzeba będzie wypisać się z organizacji " Nienawidzę 14 lutego ". I jeszcze żeby było mało to będziemy w Paryżu. Mi wystarczyłaby ciepła sofa,kominek i towarzystwo mojej drugiej połówki. Otworzyłam wcześniej przymknięte powieki i spojrzałam w najpiękniejsze oczy znajdujące się kilka centymetrów od moich. Uniosłam zimną dłoń i przejechałam palcem wzdłuż linii jego szczęki.
-Goliłeś się dzisiaj?-zapytałam przerywając tą nieziemską chwilę.
-Ja się nie golę-powiedział odgarniając włosy z mojego czoła.
-To powinieneś zacząć!-oznajmiłam,a wszyscy wybuchli śmiechem.-No co, ma już zarost!
-Tatuś, dojrzewa!-zaśmiał się Zayn.- Teraz nie tylko na mnie będziecie narzekać, że dłużej siedzę w łazience.
-Za chwilę lądujemy!-oznajmiła Mari wychodząc z łazienki na końcu samolotu.- Coś przegapiłam?
-Nie, nic-odpowiedział jej chłopak.- Lou, a co z Eleanor?
-Jest już na miejscu i czeka na nas na lotnisku-powiedział z uśmiechem.- Liz, ty chyba jeszcze jej nie znasz.
-No, cóż znam jedynie was, ciebie Avery,Simon'a...I nikogo więcej.
-Na pewno się polubicie!-i wrócił do pisania z kimś na czacie. Spojrzałam na cudowną twarz,którą chciałabym widzieć jako pierwszą rzecz kiedy się obudzę. Uśmiechnął się do mnie i po raz kolejny ucałował moje usta.
-Zayn, ty pipo nie powiedziałeś mi, że dzisiaj czternasty!-pisnęła zaskoczona Miyu.
-Kolejna się obudziła-mruknął Harry.-Napiszcie chociaż po tej walentynce i będziecie szczęśliwe.
-I co ja bym mu napisała? Jak seksownie wygląda w tych nowych rurkach?-sprzeciwiła się moja kuzynka.- Ellie... Napiszesz za mnie? Ty tak ładnie się wyrażasz na papierze.
-Chyba toaletowym-mruknęłam i zaczęłam bawić się grzywką Payne'a.-Masz ręce i długopis,napisz jak bardzo ci się nudzi jak go nie ma,że nie wiesz co kupić kiedy nie ma go przy tobie...
-Czemu ja mam być tą myślącą,skoro mam kochaną Ellen?-zapytała wciskając mi kartkę i jej różowy długopis w panterkę.-Tak ładnie cię proszę...
-Daj mi spokój, weźcie się przelizajcie i po problemie-podniosłam się do pozycji siedzącej.Zapięłam pas i w milczeniu zaczekałam,aż koła samolotu zetkną się z płytą lotniska.


Od autorki: No i proszę, znowu nie czekałam,aż moja kochana @Miyu_xd sprawdzi mi rozdział,bo mam mega zaciesza, po wczorajszym czacie . <3 Każdy z nich powiedział przynajmniej raz 'Poland',a moja matka kazała mi sprzątać,bo przyjeżdżali za 10 minut goście xd Jestem baaardzo dumna z dziewczyn,które tak jak ja spamowały i dzięki temu zostałyśmy zauważone . <3
   Przyszły tydzień zapowiada się bardzo pracowicie,więc nie wiem jak będzie z dodawaniem rozdziałów.
A rozdział dziękuję mojej kochanej Alex,bo gdyby nie ona zacięłabym się w połowie tego rozdziału. I kochana jesteś piękna,pamiętaj o tym! <3

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

mega fajne .:) masz talent :P

Cookie pisze...

Zaaaaje !! !! Chce dalej i to szybko ! Piszesz zaje.biście ! Też chce tak umieć ! Czekam na następny ! [one-thing-changes-everything.blog.onet.pl]

imnewmartha pisze...

podoba mi się :D słodko opisujesz sytuacje z Liamem :) xx

maaalinax3 pisze...

ahahah. tatuś ma zarost ;d .
naprawdę rozdział świetny.
pisz szybko następny ;d.
nie mogę się doczekać.
uu widać,że Hazza zazdrosny.
ciekawe co z tego będzie.
:D

@dusia_PL pisze...

podoba mi się. jeej, walentynki i Paryż :D Czekam na spotkanie Liz i Eleanor :D Czekam na następny :)

EmilyRasberry pisze...

Mega, zresztą tak jak pozostałe :)) Dodawaj coś szybko znowu :* @EmilyRasberryyy

Yourdestiny pisze...

Ohh, wiesz, że mi się podoba wszystko co piszesz<3 Harry, biedaczek sam musiał siedzieć. Ale on się jeszcze doczeka swojej dziewczyny! XD Hahahahahaha. Ohh walentynki, Paryż...:3 Wiesz, magiczna przygoda na wieży Eiffla! XD Dobra, kończę, bo zaraz zacznę wypisywać takie rzeczy, że trafimy do trudnej Halindy XD

JBluvsBabycakes pisze...

Ja zawsze piszę szczere komentarze, więc nie wiem, dlaczego teraz miałoby być inaczej (; Rozdział strasznie mi się podoba. Moment z telefonem, butem Liama i samolotem chyba był najlepszy. Uśmiałam się trochę, a to chyba coś znaczy. Mniejsza z tym... Powiem ci tylko, że ta ich relacja (sama wiesz o jakie relacje mi chodzi; coś związanego z czworokątem w późniejszych rozdziałach} trochę mnie podbudowuje, bo zaczynam właśnie pisać 11 u mnie, dlatego dziękuję. Czekam na następny <3

martylianka pisze...

nic dodac , nic ując ;d ! zajebiscie po prostu ;d . uwielbiam to opowiadane ♥ czekam na nn : )

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny :) Bardzo fajnie piszesz czekam na kolejny rozdział :) :) <3 <3 <3 <3 @ulaloves1D

@iCuteZayn pisze...

DAWAJ MI TU NASTĘPNY ROZDZIAŁ! <3
mega, mega, mega, mega, mega! ;D

alse pisze...

ej ahhaha. juz nic oryginalnego nie wymysle, wszystkie komentarze moge tylko potwierdzic ;D czy zatwierdzic. łotewa
uwielbiam opysy out-fiutów <33
to jest to co cie czyni speszial . buśka <3
i informuj mnie na tt jak milordzie mozesz oczywiscie

@helloalse