1 kwietnia 2012

|17|

 -No,ciii...-pogłaskał mnie po włosach i uśmiechnął się sympatycznie.- Wszystko jakoś się wyjaśni...
Pociągnęłam nosem i mocniej objęłam go w pasie. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach, nawet bardziej niż w Liama,bo miałam pewność, że on na pewno nie wścieknie się za to co odkrył. Pocałował mój czubek głowy,a ja na chwilę przestałam płakać.
-Nie chciałam,ale...-kolejny wybuch spazmatycznego płaczu. Odsunął się ode mnie na kilka centymetrów i spojrzał prosto w moje zielonkawe oczy. Czarne tęczówki sprawiły, że zmusiłam się do tego,aby dwa strumienie na chwilę przestały płynąć. Otarł swoim kciukiem samotną łezkę z policzka. Jeszcze przez chwilę trzymał dłoń na moim policzku,ale w końcu się od niego odsunęłam na pół metra.-Boże,dlaczego ja jestem taka głupia...?
-Nie jesteś-znów stanął obok mnie,ale tym razem się nie odsunęłam.-I nigdy tak nie mów...
-Dziękuję, że jesteś przy mnie-wtuliłam się w jego ramiona. Czułam się błogo,jakbym mogła, zostałabym tan na wieki. Nic innego się nie liczyło, tylko to, że on był przy mnie, Że czułam jego ciepło, słyszałam bicie serca. Boże co ja gadam? Kocham Liama, czuję chemię do Hazzy,a teraz to?! Odepchnęłam go od siebie i chciałam wybiec z tarasu jak najszybciej,ale zamiast w drzwi trafiłam w szybę. Głowa mi odskoczyła,ale zaraz pozbierałam się i wyminęłam wciąż tańczącego Lou z Niallem. Zamknęłam się w jakimś pokoju i oparłam się o ścianę,a sekundę później się po niej zsunęłam na podłogę. Ukryłam twarz w dłoniach...Jak ja spojrzę Payne'owi w oczy? Po tym jak pokochałam jego najlepszego kumpla... Nie ja jestem pijana. Nie umiem racjonalnie myśleć...




    Wciąż jak idiota stałem na balkonie wpatrując się w niewidzialny punkt. Co zrobiłem nie tak? Przecież już była w moich ramionach zaraz bym ją pocałował. Nie było tu Mari,Liamowi urwał się film,więc co jej nie pasowało? Może, ja po prostu się jej nie podobam? Ja Zayn Malik? Nie to nie możliwe, mnie każdy kocha. Poprawiłem bejsbolówkę i wróciłem do swojej konsoli. Louisowi i Naillerowi nie przeszkadzało, że już od dwóch minut nic nie leciało z głośników tylko wciąż w idiotycznym przebraniu zebry tańczyli. Powinienem był teraz poszukać Beth i powiedzieć, żeby o wszystkim zapomniała i, że to był tylko pijacki wybryk,ale nie musiał teraz zadzwonić dzwonek Kopiąc po drodze jakąś blondynkę niechcący w twarz, wreszcie dotarłem na miejsce i uchyliłem drzwi. Przede mną stał jakiś człowieczek w czerwonej czapce z dwudziestoma pudełkami pizzy.
-Kto zamawiał żarcie?-wydarłem się,chociaż i tak wiedziałem, że był to Irlandczyk.-Horan, ty płacisz!
-O, pizza-wziął od chłopaka pudła i sobie poszedł.-Nie stać mnie, ty zapłać.
-Ja nie mam zamiaru stawiać ci nawet gumy do żucia,więc nie masz co liczyć-wywróciłem teatralnie oczami i wróciłem do konsoli. Wyjąłem telefon z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz... Może zaprosimy jakąś dziewczynę, przynajmniej z kimś się potańczy. Hazza poderwał Avy,ale jakoś nie jest za bardzo szczęśliwy całując się na sofie. Włączyłem nasz utwór i zaskoczyłem tym tak Louisa, że zdjął klapkę od tyłka zebry pokazując swoją ucieszoną twarzyczkę. Uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem przeglądać kontakty,aż zatrzymałem się na numerze miłej blondynki poznanej na imprezie tej, na której Liam się wściekł za akcję Hazza-Ellie. Jak jej było? Taylor Waren... Spotkałem ją chyba potem po kłótni z Miyu i to chyba ona mnie upiła. Może znowu się jakoś z nią zabawię? Pospiesznie wybrałem jej numer i zaprosiłem na party hard w wykonaniu One Direction... Skoro ją zaprosiłem to może jeszcze kilka osób? 
  I tak po kwadransie w naszym kompleksie roiło się od znajomych,nieznajomych i jakiś podejrzanych typków. Ogółem nasz apartament zmienił się w jakiś klub nocny,ale mi to odpowiadało.


     
      Obudziłam się obok Liama,który nieświadomy co mnie gryzie, uśmiechał się delikatnie przez sen. Byłam na siebie wściekła... I co sobie wyobrażałam? Kochałam osobę leżącą kilka centymetrów ode mnie,a nie tą,która teraz pewnie zalana leżała na sofie w objęciach ładnej blondynki,chociaż chodził z moją kuzynką. Jestem egoistką, jak można czuć coś do kumpla swojego chłopaka i jeszcze podkochiwać się w jeszcze innym? No, czyli okres kiedy nie miałam nikogo się skończył,a zaczął się ten, w którym byłam tą puszczalską. Jak świat może się zmienić w ciągu jednego tygodnia...Usiadłam na łóżku i spojrzałam smutnymi oczami na bezbronnego Payne'a... Nie mogę tego tak dłużej ciągnąć. Kończę z całą piątką,bo jak inaczej rozwiązać ten problem? Właśnie, też mi nic nie przychodzi do głowy.Wysunęłam nogi spod ciepłej kołdry i otuliłam się ramionami. Założyłam skórzaną kurtkę i chwyciłam klamkę. Trzeba to zakończyć,nawet jeżeli kochasz wszystkich trzech, nie możesz wybrać ani jednego. Rzuciłam jeszcze jedno spojrzenie na JiggyPuff'a i opuściłam sypialnię. W korytarzu jak się spodziewałam panował chaos. Czerwone kubki dosłownie wszędzie,Niall i Louis śpiący w swoich ramionach na stole, facet od pizzy obklejony małymi żółtymi karteczkami,jakaś blondynka z nocnikiem zamiast czapki... Na balkonie stała znana mi postać w swojej czerwonej bejsbolówce,opierająca się o barierkę i wciągająca dym papierosowy. Ellie, "nie przeciągaj pożegnania,bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź". Szybkim krokiem wyszłam z kompleksu należącego do chłopców,do którego nie chciałam już wracać.




    Weszłam lekko zdyszana i całkowicie przemoczona do restauracji,w której pracowałam. Zdjęłam z siebie przemoczony płaszcz i niezauważona przeszłam do szatni dla personelu. Przebrałam się w elegancką białą koszulę i granatowy fartuch,który luźno zawiązałam na biodrach. Przyszłam tutaj godzinę wcześniej niż powinnam,więc się nie dziwiłam, że nie było tutaj nikogo,oprócz mnie i dwóch sprzątaczek.Oparłam głowę o metalową szafkę i spojrzałam na swoje ubłocone traperki. Pożegnałaś się,więc teraz nie rozpaczaj jak bardzo ci ich brakuje...Musisz się wziąć w garść i po pracy pojechać do Wolverhampton,aby odebrać Pauline z rąk rodziców Liama.Drzwi się otworzyły a do pomieszczenia weszła Robyn.
-Witaj,maleńka-posłała mi wielki uśmiech i odgarnęła płomiennorude włosy z czoła.- Ty dzisiaj znowu nie w humorze? 
-Tak,ale muszę się wziąć w garść-kwaśno się uśmiechnęłam i odwróciłam się plecami do szafki.- Wiesz jak się Emma wścieka jak nie wykonuje swojej pracy z uśmiechem na twarzy.
-Wiem,ale jeszcze jej nie ma,więc mów o co chodzi-usiadła na drewnianej ławeczce i poklepała miejsce obok siebie. Posłusznie zajęłam miejsce obok niej i wlepiłam wzrok w swoje poobgryzane paznokcie.- No, wyrzuć to z siebie!
-Nie wiem jak zacząć...-przygryzłam dolną wargę.-Nie lubię mówić o moich problemach...
-Kochana, tak nie wolno!-ujęła mnie pod brodę i spojrzała prosto w oczy.- Potem będziesz płakała przez najbliższe nocy,a ja na to nie pozwolę! 
-Wczoraj zdałam sobie sprawę, że kocham trzech facetów... I wszyscy się przyjaźnią ze sobą, i wiedzą o sobie... Znaczy Zayn wie, że kocham się w Harrym,a chodzę z Liamem...-otworzyły się drzwi i wszedł Cole.-Przepraszam cię, Robby.
  Wstałam i opuściłam szatnię starając się iść na tyle szybkim krokiem, żeby moja koleżanka z pracy nie musiała patrzeć na moje łzy spływające po policzkach. Wbiegłam do kuchni i chwyciłam kilka łyżek i zaczęłam je polerować białą serwetką. Oparłam się o metalowy blat i po kilku minutach jakieś sto sztuk sztućców lśniło na błysk. Wzięłam głęboki oddech i weszłam na salę. Mnóstwo ludzi już siedziało przy stolikach czekając,aby tylko zjeść swój brunch. Przyjęłam zamówienia od kilku osób i wróciłam do kuchni. Jak zwykle ze znudzoną miną przykleiłam żółte karteczki na blacie ze stali nierdzewnej i kiedy wpadłam na kogoś odwracając się zrobiłam wielkie oczy na widok Liama.
-Wiedziałem,że cię tu znajdę-chciał mnie przytulić,ale ja się odsunęłam.- Coś się stało?
-Nie widzisz, że pracuję?-wyminęłam go i wybiegłam do pomieszczenia pełnego bogatych ludzi, zapominając o talerzach,które zostały w kuchni. Dobra, Ellie uspokój się, on zaraz sobie pójdzie. Wróciłam po zamówienia,ale tym razem nie spotkałam w środku Payne'a. Już nie denerwując się obsłużyłam kolejne stoliki, póki nie przystanęłam przy stole numer 14.
-Co ty tu robisz?-syknęłam wściekła.
-Chcę zamówić brunch, to takie dziwne?-uśmiechnął się zniewalająco tak, że na chwilę zmiękły mi kolana.-Porozmawiasz ze mną?
-Nie wiem,pracuję-podałam mu menu i ruszyłam dalej.
   Starałam się unikać tamtego sektora jak ognia,dobrze o tym wiedział,więc kiedy po tych dwudziestu minutach nie pojawiłam się obok niego podszedł do szefowej sali,a ta tylko skinęła głową. Kątem oka dostrzegłam, że idzie do szatni dla personelu i zaraz potem wychodzi ubrany w granatowy fartuszek. Wściekłą podeszłam do niego i zapytałam co on wyprawia,a on tylko odpowiedział:
-Pracuję, teraz nie będziesz mogła mnie unikać.
-Idiota-mruknęłam kręcąc z niedowierzaniem głową.
-Możesz zająć się rozkładaniem łyżek?-zapytał drżącym głosem widząc stos sztućców,które trzeba było rozłożyć przy już pustych stolikach.
-Nikt nie mówił, że będzie łatwo-uśmiechnęłam się złowieszczo,ale kiedy spostrzegłam jego przerażoną minę, odepchnęłam go i zajęłam się jego pracą.
-Pogadamy?-szedł za mną krok w krok kiedy rozkładałam nakrycia.- Ellen, jesteś na mnie zła?
-Nie,nie jestem-odpowiedziałam wkładając małą różyczkę do wazonika.- Podasz mi adres domu twoich rodziców,bo dzisiaj chcę odebrać Pauline.
-Przecież mogę cię zawieść... To sto trzydzieści mil,nie pozwolę ci jechać tam autobusem.
-A masz lepsze wyjście?-zapytałam wracając na zaplecze,aby odpocząć chwilę zanim znowu będę  musiała wrócić do pracy.
-Ja cię zawiozę i przywiozę z powrotem-spojrzałam na niego lekko  krzywym spojrzeniem,ale kiedy dostrzegłam jak się stara dowiedzieć o co chodzi to nie myśląc palnęłam:
-Zgoda.




Od autorki: I o to pierwsza notka w tym jakże "pięknym" kwietniu. Wszystko się zmieniło,ale jak na razie nie zamierzam wam zdradzać jakże potoczą się dalsze losy piątki chłopców i powiedzmy trochę puszczalskiej Ellie. 
 Rodzice gonią mnie do matmy,ale ja i tak co 5 minut idę sprawdzić,czy nie ma jakiegoś komentarza ( tak dziwna jestem) i jakiego mam zaciesza kiedy z liczby 14  nagle jest 15.<3 Więc moi kochani czytelnicy dla was to niewiele,a dla mnie jest tyle uśmiechu i radości ( moja kochana Alex,którą kocham niż jakąkolwiek osobę na tej ziemi i niech nie myśli, że się od niej oddalam)
   Jak na razie pracę nad tym blogiem chwilowo zawieszam,ale oczywiście będę dodawać te 2-3 rozdziały tygodniowo. Zajmuję się teraz innym,jak na razie mamy z Franką( luv ya,my darling) niecały prolog i kawałek 1 rozdziału,więc może się nam uda.<3
 xxx

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Świetny rozdział. ;)

Ptysia_Patrysia pisze...

Puszczalska! hahaha jestem ciekawa co bd z nimi dalej?! czatuje na następny rozdział.... ;)

maaalinax3 pisze...

dlaczego mi to zrobiłaś jak mogłaś ?!
Elli i Liam forever <3
no nie rób mi tego no !
rozdział oczywiście świetny ale ja chcę tutaj Ellie i Liama ! no !
nie no przyjdę w nocy do ciebie z łyżeczkami ,tak nie będzie

Julia pisze...

Co?! Ale jak?! Przecież... jak ona mogła? Trzech naraz? :OOO Wow! Baaaardzo mi się podoba, gienalne! Nie umiem się doczekać, żeby zobaczyć, jak potoczą się dalsze losy bohaterów! Pozdrawiam xx

Anonimowy pisze...

No, no. Świetnie. Podoba mi się ;D
@craazygirl1D

JBluvsBabycakes pisze...

Uwielbiam te ich skomplikowane relacje. Ciągle z nutką nadziei oczekuję jej związku z Malikiem. Tak wiem, chcę związku z Zaynem, ale jednocześnie pragnę, aby była z Liamem. Wiem! To opowiadanie psuje mi psychikę, ale i tak je kocham! Uwielbiam czytać je nocą i dławić niemy krzyk, w którym wyzywam wszystkich od idiotów. Wiesz jak bardzo cię kocham, prawda? <3

@iCuteZayn pisze...

NAWET SIĘ NIE WAŻ ZAWIESZAĆ!!!
Kocham tego bloga, nie pozwolę ci na to!

Btw, rozdział zajebisty :D
Ale nie kumam, ona kocha Liama, Harry'ego i Zayna?

@dusia_pl pisze...

podoba mi się : ) Fajnie jakby Liam się nie dowiedział xD Ale nie podejrzewałam, że Zayn ma takie zamiary xD Czekam na NN : )

Yourdestiny pisze...

Co tu się dzieje, matko kochana! Jak ona może go tak traktować?! No proszę Cię. Teraz jeszcze Zayn, na litość boską xD A kiedy pojawi się miłość Hazzy? Hahahahaahahahaha. Dobra, chcę już dalsze rozdziały, rozumiesz?! <3

Anonimowy pisze...

super rozdział , czekam na następny ;]

Kaiss pisze...

Ale się pozmieniało ... jestem okropnie ciekawa co będzie dalej !!! Czekam NN !!!

Alexx pisze...

ojejciu.. zmiany, zmiany, zmiany! Szkoda mi Liama :( Rozdział rewelacyjny, taki szczegółowy i w ogóle bardzo mi się podoba jak piszesz :)
Czekam na kolejne rozdziały ;**

[http://alexx-the-future-starts-today.blogspot.com/]

@AlexxAllleeexx

Anonimowy pisze...

świetny! Czekam na nn
I_am_belieberka&directionerka

senkju pisze...

czadersko pokomplikowałaś XD
mam na myśli, że zajebisty pomysł z Ellie zakochaną w czech chłopakach, starająca się uciec etc.
btw. śmiałam się jak psychol, kiedy Zayn "przypadkiem"kopnął jakąś laskę w ryj XD
Poza tym. uważam, że Zayn to zjeb, ale tylko tu XD nigdy nie nazwałabym tak mojego męża oO

Anonimowy pisze...

jeeej..jak ja kocham twoje opowiadanie ^^ ciekawe co będzie dalej ;>

Anonimowy pisze...

nie może tak być xD Liam na pewno zrozumie !
@polkakil

Anonimowy pisze...

Haha zaraz pewnie w innym sie zakocha ; 3 . Zarabisty ten rozdzial *.* .


Bercia x333

carrie † pisze...

Suuper podoba mi się bardzo i dołączam do do obserwatorów i czekam na kolejne :)
69-imagination.blogspot.com/