14 kwietnia 2012

|20|

       Wróciłam do domu niezbyt szczęśliwa. Nie chciałam jej ranić,a wyszło jak zawsze,ale nie tylko ja ją zraniłam. Wspominając o mojej lekkiej schizie zraniła mnie bardzo głęboko. Nic nie mogłam poradzić na moje dziwactwo, to wszystko stało się w ciągu kilku ostatnich lat. Rany powoli się goiły,ale Mari dzisiaj je rozdrapała.
    Cały okres kiedy byłam w okresie nastolatki,aż do końca szkoły były udręką. Choroba psychiczna sprawiała, że nie miałam przyjaciół,a jeżeli ich posiadałam to tylko, dopóki nie dowiedzieli się o mojej schizofernii. W collage'u wszystko było dobrze do czasu kiedy Miyu znalazła sobie chłopaka. Na początku jak zawsze sielanka trwała,ale jakieś pół roku później w naszej przyjaźni zaczęło się coś psuć. Zaprzyjaźniłam się z grupką dosyć popularnych dziewczyn,oczywiście moja kuzynka była zazdrosna,nie o mnie,ale o to, że ja z nimi spędzałam każdą wolną chwilę,a nie ona. Robiła mi na złość,wszystko żebym poczuła się źle w swojej skórze i dobrze wiedziała co wtedy robię. Miałam nawrót choroby; zaczęłam udawać kogoś kim nie jestem. Było tak źle, że flirtowałam z chłopakiem szefowej paczki,a Mari tylko na to czekała. Oczywiście wszyscy jej uwierzyli,no bo jak inaczej? Przecież to prawdomówna,dobra,sympatyczna Miyu,a ta Ellie zawsze wydawała się jakaś dziwna,a teraz okazało się, że jeszcze psychiczna. Przez kolejne dwa lata byłam samotna,wśród ludzi,którzy uważali za gorszą od innych. 
   Gdyby nie ten feralny wypadek,kiedy rodzice pojechali do Włoch i pod Bolonią mieli czołowe zderzenie z autokarem,który zjechał na ich pas,byłabym normalną dziewczyną bez zaburzeń psychicznych. Miałabym przyjaciół, nie musiałabym pracować jako kelnerka w GQ i zajmować się siostrą tak jak teraz. Ale czy wtedy poznałabym One Direction? Wątpię. Może poszłabym na ich koncert z Pauline,ale na pewno nie byłabym w takich skomplikowanych relacjach z chłopakami z zespołu. Zamknęłam drzwi i oparłam się o brudną ścianę obwieszoną płaszczami i bluzami. Zayn kiedy mnie zobaczył podniósł się ze schodów i otworzył szeroko ramiona,ale ja tylko go wyśmiałam.
-Nie wyobrażasz sobie za dużo?-prychnęłam ignorując go; ominęłam Malika i poszłam do kuchni.
   Chwyciłam portfel ze stołu i rozejrzałam się po półkach lodówki. Trzeba będzie kupić wszystko,nawet krakersów już nie miałam. 
   Fuck! Nie mogę iść na miasto cała brudna. Nie mówiąc nic Muzułmaninowi pobiegłam na piętro i zamknęłam się w łazience,rozebrałam się i stanęłam pod strumieniem gorącej wody. Im dłużej tam stałam tym bardziej nie chciałam opuszczać kabiny prysznicowej. Woda zmywała ze mnie wszystkie złe emocje razem z błotem. Otuliłam się grubym ręcznikiem i weszłam do sypialni. Brunet leniwie rozłożył się na łóżku zakładając ręce za głowę i łobuzersko się uśmiechając. Nie byłam taka śmiała jak Mari,która pewnie bezwstydnie zrzuciłaby z siebie to co miała i zaczęłaby przechadzać się po pokoju,ale ja była nieśmiałą,wstydliwą Ellie Stweart,która kurczowo trzymała rąbek materiału. Z trudem wyjęłam bieliznę z szuflady i czarne rurki,t-shertkę z nadrukiem,bluzę w paski >> link do zestawu<<. Następnie ubrałam się w wyjęte ubrania i spojrzałam na chłopaka.
-Gdzieś idziesz?-zapytał wciąż się do mnie szczerząc. Usiadłam na nim i odgarnęłam grzywkę na bok.-Niedługo nie będziesz potrzebowała pomocy w dobieraniu ciuchów,ale jak na razie będę twoim stylistą.
-O jak miło-poprawiłam ciepłą bluzę,starając się naciągnąć go do połowy ud.-Idę do Tesco.
-Pójdę z tobą!-oznajmił spychając mnie z siebie;wystawiłam mu język i położyłam się na nim całym ciałem. Wywrócił teatralnie oczami i jedną ręką zdjął mnie ze swojego brzucha złowieszczo się śmiejąc. Pokręciłam z niedowierzaniem głową i usiadłam na krawędzi łóżka,podał mi dłoń,a ja mocno ją uścisnęłam i podciągnęłam się na niej. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował w miejscu za moim uchem,objęłam go w pasie, i oparłam głowę na jego obojczyku. Czuałam się taka bezpieczna,a jednocześnie bezbronna w jego ramionach. Mógł mnie ochronić przed całym światem i ludźmi,którzy na nim mieszkali. Poczułam zapach jego wody kolońskiej Sean’a John’a,która do złudzenia przypominała zapach tej Liama. Zapragnęłam go teraz pocałować,ale kiedy do sypialni weszła Pauline to pragnienie gdzieś odparowało. Moja siostra nie była taka głupia,więc już wiedziała, że nic nie łączy z Payne’m. Zachichotała i usiadła za niewielkim biurkiem z komputerem. Odsunęłam się od bruneta wciąż trzymając ręce na jego plecach.
-To idziesz w końcu do tego sklepu?-zajęczała uśmiechając się szelmowsko.-Głodna jestem!
-Idź zjedz kota-mruknął w odpowiedzi; przybliżył nos do mojego nosa.
-No weź,nawet kota nie mamy!-krzyknęła pisząc coś na klawiaturze.-Ellie,jesteś sławna! Cały artykuł o tobie! Rozumiesz? Jesteś na Daily Mail!!!
-I jakie bzdury piszą o mojej dziewczynie?-zepchnął małą z z krzesła i siadając na nim.-I tak o to wiemy kto skradł serce całemu One Direction. Dziewczyna,która tego dokonała nazywa się Elisabeth Stweart ma osiemnaście lat i zamieszkuje północną część Londynu. A o to jej zdjęcia z chłopcami-przeczytał na głos,a ja podeszłam do niego,aby zobaczyć kiedy paparazzi sobie przypomnieli o 1D. Z niedowierzaniem patrzyłam na każdy moment spędzony z chłopakami poza ich kompleksem. Prawie na wszystkich fotografiach było widać jak patrzę się na Liama,a on trzyma dłoń na moich biodrach. Wcześniej w brukowcach byłam tylko „Tajemniczą dziewczyną”; wiedziałam kto podał informację do gazet. Byłam wściekła na swoją kuzynkę,ale starałam się tego nie okazywać.
-Tesco nadchodzimy!-wykrzyknął odchodząc od monitora.-Przygotuj się,Beth! Szykuje się III wojna sklepowa!
                Zaśmiałam się i zatrzęsłam ze strachu. Ruszyłam na dół po schodach po ciepły płaszcz,pisząc krótką wiadomość do Mari,w której twierdziłam, że z Zaynem nic mnie nie łączy,oprócz przyjaźni. Zaproponowałam też, że zrobimy sobie przyjacielską fotkę podczas wypadu do hipermarketu.

                Byliśmy już w środku wielkiego sklepu ,oczywiście Malikowi odwaliło i od razu pobiegł do stoiska z zabawkami, i wybrał sobie pistolet na kulki. Nie płacąc za niego otworzył i zaczął strzelać w przerażone dzieci,które uciekały z płaczem kiedy dostały kulką w czoło. Wyrwałam zabawkę mojemu infantylnemu głupkowi i matczynym tonem powiedziałam:
-Koniec zabawy,duży dzieciaku! Wsiadaj do wózka, bo inaczej cię nie upilnuję!
-Posłusznie wskoczył do środka,idiotycznie chichocząc. Jakaś babcia kupująca ser pleśniowy krzywo na nas spojrzała,a Zayn potraktował ją kilkoma kulkami w plecy. Przybiłam mu piątkę i chciałam mu zmierzwić włosy,ale dłoń utknęła w grubej warstwie żelu. Przerażona i oblepiona czymś lepkim zaczęłam biegać w kółko,aż w końcu wpadłam na stos puszek z kukurydzą. Brunet postanowił mnie uratować,więc chwycił dwie bagietki użył ich jako wiosła. Niestety misja ratunkowa się nie powiodła,bo wpadł na karmę dla psów.Podniosłam się i podbiegłam do rozbitka, i zaczęłam oddalać się od wielkiego bałaganu cicho podgwizdując. Skręciłam do alejki ze słodyczami i Zayn zaczął kartonami wkładać batony,czekolady,pianki,żelki,paluszki i czipsy,a ja tylko jęczałam widząc ceny. Wyjechaliśmy ze słodkiego działu do jakiegoś dziwnego z roślinkami. Malik wyskoczył ze swojej karocy i pobiegł gdzieś. Wrócił z dwoma kaktusami.
-Po co nam te kaktusy? Mam z nich zrobić kotlety?-zapytałam biorąc od niego doniczkę.
-Będą przypominać o naszym pierwszym pocałunku...
-Czekaj,ale my jeszcze nie mieliśmy...-nie dokończyłam,bo nachylił się nade mną i musnął delikatnie moje wargi. Chciał już się ode mnie osunąć,ale kiedy ja już go miałam,nie zamierzałam go oddawać,przyciągnęłam go bliżej kurczowo trzymając go za puchową kamizelkę. Zanurzył dłonie w moich włosach,przeczesując je szeroko rozwartymi palcami, stanęłam na palcach, żeby móc jeszcze lepiej odczuć moc pierwszego pocałunku. Ktoś przed nami przeszedł i zaraz od siebie odskoczyliśmy jak poparzeni. Zayn objął mnie ramieniem za szyję i jeszcze raz musnął moje wargi.
-I co?-zapytał patrząc na mnie hipnotyzującymi źrenicami.
-Pomijając  fakt, że całowaliśmy się w Tesco to...-uniósł pytająco brew doprowadzając mnie do szaleństwa.-Było amazayn!
-Wiedziałem!-uśmiechnął się triumfalnie i odgarnął moją grzywkę.-Ale sobie nie myśl ,wojny nie odwołam!
                Rozpędził wózek i wskoczył do niego;pobiegłam za nim biorąc sobie jako broń grabie i zaczęliśmy biegać po sklepie wykrzykując okrzyki bojowe.Nasze zakupy skończyły tym, że ochroniarze wyprowadzili nas karząc zapłacić za potłuczone słoiki korniszonów,których Malik używał jako granatów,podobnie z jabłkami i kalarepą. Ale i tak nic nie pobije babci śpiewającej „No Milk Today” kiedy zrzucaliśmy szklane butelki z półek. Śmialiśmy się z tego bardziej, niż wtedy kiedy mój chłopak założył sobie na głowę indyka i czołgał się,czając się na mnie z bananowym pistoletem. Ale ogólnie byliśmy grzeczni , no z wyjątkami...Kiedy wyskoczyłam zza wieszaka myśląc, że to mój przeciwnik,niestety trafiłam na jakąś kobietę,która przerażona zemdlała,a ja zaciągnęłam ją nieprzytomną do mięsnego i porozrzucałam dookoła marchewki.

Od autorki: Wynegocjowałam godzinę na komputer,więc jako dobroduszna Milka wstawiam wam ten 20 rozdział,bo było,aż 19 komentarzy :D 
  Rozdział jest dziwny i nieogarnięty. Pewnie połowa z was nie zrozumiała go lolz. 
Nie będę przedłużać i dam oficjalne podziękowania xd

 Btw. Wyszłam jak kapeć i jeszcze mi włosy opadały na oczy xd

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ZE Z MALIKIEM?:O EJ, ONA MA BYĆ Z PAYNEM HEM :C

Hazza. ♥ pisze...

BARDZO MI SIĘ PODOBA : ) MASZ GENIALNY STYL PISANIA I BARDZO PRZYJEMNIE SIĘ CZYTA ^____^ MOŻESZ MNIE INFORMOWAĆ O NOWYCH NOTKACH?

@4ever_Harry

maaalinax3 pisze...

BOLI CIĘ COŚ BOLI ?!
BO JAK NIE TO DOSTANIESZ DONICZKĄ W ŁEB I PUSTAKIEM !
JA TU CHCĘ PAYNE A TY TU MI ODWALASZ MALIKA ! MALIK IDŹ KUP SOBIE ŻEL I ZOSTAW ELLIE ! BO JAK NIE TO NIE DOŚĆ,ŻE BĘDZIE KONIEC ZIAMA,TO DOSTANIESZ CEGŁĄ HUEHEU BO JA JESTEM ZUOO WCIELOONE XDD
I WANT ELLIAM ! <3

carrie † pisze...

genialne ! <3 super super i jeszcze raz super. ciekawe jak to sie dalej potoczy wszystko :) masz talent wiec pisz, twórz i komponuj xd życze weny ! :)
czekam na kolejne czesci i zparaszam do komentowania u mnie kolejnego juz 11 rozdziału :)
http://69-imagination.blogspot.com/

Vol2 pisze...

NO NO NO. WSPANIAŁY ROZDZIAŁ I CZEKAM NA KOLEJNY ;D.

destiny pisze...

Boże zdemolowali pół tesco haha nie no nieźle . No ale kurcze no Payne wracaj głąbie !! Ja chce go z Ellie widzieć a nie ! Ale rozdział jak zwykle cudowny i jak zwykle przeszedł moje oczekiwania ;) Cudownie nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci przypływu nadmiernego przypływu weny ;) @CallMeMaybe_17

Kitsu-chan pisze...

Sweetheart dzięki za pozdrowienia :3 i no cóż... rozdział nie był nie do zrozumienia xd. mleko i traktor się pojawi na 100% ale raczej za kilka dni :c. na razie nie miałam żadnego przypływu głupawki, a takie cosie pisze tylko wtedy xd. no cóż pozdrawiam, życzę weny i oczywiście niech rodzice dadzą ci pisać! xD

@dusia_pl pisze...

podoba mi się :D co oni w tym sklepie wyprawiali xd Zaje.biste ;d czekam na NN :D

polkakil pisze...

BOSKI!!!! ale im odwaliło w Tesco ♥

Change pisze...

łiii ^^
w końcu rozdział dodany :D
o to teraz ona jest z Zaynem ;D uroczo <3
zapraszam do mnie :
http://i-will-never-let-you-go.blogspot.com

Anonimowy pisze...

super rozdział , i nie ukrywam że umiesz sper pisać :]

Ula Maśna pisze...

Ten jest najepszy , fajna akcja w sklepie tez bym tak chciala poudawac wojownika :D :D

JBluvsBabycakes pisze...

Dziękuję za pozdrowienia. Ty naprawdę poważnie mówiłaś o tej poezji? Aż się wzruszyłam! Dziękuję, Milka *______* <3
A jeśli chodzi o Malika i Ellie... Pierwszy pocałunek w Tesco... Jak słodko. Ich świadkiem był KAKTUS! Brak ograniczeń.
Rozwaliła mnie babcia śpiewająca "No Milk Today" tak bardzo, jak ta kobieta, którą Ellie zaciągnęła do mięsnego i porozrzucała wokół niej marchewki. Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła! Czekam znowu na Liama i Ellie!
Love xx

Alexx pisze...

rewelacja! poważnie! świetnie piszesz ;)) czekam na kolejne rozdziały ;**

[http://alexx-the-future-starts-today.blogspot.com/]

Yourdestiny pisze...

Hahahahahahah o hahahaha. Masakra, biedne dzieci. jak on tak mógł tymi kulkami w nie strzelać. A czołganie się z indykiem na głowie - zawsze spoko. Tak więc rozbudziłaś i rozbawiłaś mnie z rana, to muszę Ci przyznać. Ale jakoś nie pasuje mi Ellie i Zayn, no kurcze no :C No, ale tak czy siak czekam na następny. Aaa no i jeszcze na ten urodzinowy, które pewnie jeszcze długo się nie pojawi hahaha. Jeże w pudełkach z USA zawsze spoko, ale ja go wykorzystam u siebie, już nawet wykminiłam jak. I w ogóle wczoraj w nocy pisałam na foie 31, pisałam i pisałam. Normalnie wena mi wróciła, ręce mnie bolały, telefonu nie mogłam już prawie trzymać, ale pisałam i przez to się nie wyspałam, a co. Prawie zaspałam i nie zdążyłabym umyć włosów, bardzo spoko -.- No to trochę zboczyłam z tematu, kończę już <3