2 lipca 2012

|32|

Podeszlam do drzwi i wzięłam głęboki oddech,uchylilam je. Widziałam przed sobą osobę,której najmniej się spodziewalam-Zayn'a. Przygryzłam wargę i spojrzałam na nasze buty. Policzki mi plonęły,oczy się zaszkliły, ale nie mogłam mu okazać emocji jakie opanowały moje serce i rozum. Po sekundowym milczeniu uniosłam dumnie brodę i z pewnością spojrzalam w jego niesamowicie ciemne teczowki.
-Chciałem ci życzyć wszystkiego najlepszego i przeprosić cię za to co zrobiłem. Nie zasługuję na ciebie,najlepiej dogadywałaś się z Liamem,więc może byś do niego wróciła, ale to tylko moja sugestia. Powinnaś znaleźć kogoś wartego ciebie-delikatnie uniosłam kąciki ust i oblizałam dolna warge.-A teraz chciałbym ci dać drobiazg-podał mi niewielkie pudełko.
-Jeżeli myślisz,że zdolasz mnie przekupić to jesteś w błędzie. Nie wybaczam tak łatwo,jak inne. Ta zdrada mnie bolała,a ciebie to nie obchodziło. Czułam się jak trędowata,myślałam że ja zrobiłam coś złego,ale dopiero kilka dni temu zrozumiałam,że wina stoi po Twojej stronie. Dobra,teraz możesz już iść-chciałam już zamknąć drzwi,ale on wsadzil stopę po miedzy nie, a próg i nie mogłam ich domknąć.
-Muszę ci powiedzieć coś zanim pójdę-założyłam ręce na piersi i przekrzywiłam delikatnie głowę w prawą stronę.-Nie wiąż się z Harry'm on tylko cię zrani. Wróć do Liama, bo jesteście dla siebie stworzeni...
-Nasłał cię na mnie,żeby nakłaniać do tego,abym do niego wróciła?-lekko się skrzywiłam.-Jeżeli by mu zależało,sam powinien był tu przyjechać i starać się o nasza wspólna przyszłość.
-Nie, mówię to tylko ja, on nie ma nic z tym wspólnego.
-Dobra,kończ-zamknęłam drzwi i znowu ruszyłam do kuchni. Zapomniałam co miałam tam zrobić. Przyszłam po herbatę czy już ją wzięłam? A może to miała być kawa?
Nie zdążyłam sobie przypomnieć tego,bo usłyszałam nerwowe pukanie. Kto znowu...? Jeżeli to Malik dostanie ode mnie parasolem. Przecież powiedziałam jasno,że już nie chce mieć z nim kontaktu.
Niechętnie uchyliam drzwi i ujrzałam niewysoką brunetkę o oczach tak brązowych,że wpadały już w czerń. Na nosie miała subtelne okulary bez oprawek. Była to najprawdopodobniej siostra Styles'a,chociaż w ogóle nie przypominała jego. Jedyne co ich łączyło to piękne pukle włosów zwijakace się w delikatne spirale. Oboje tez mieli orgyginalna urodę, której nikt by nie podrobił.
-Doninique, tak?-zapytałam wpuszczając ją do środka.
-Mhm-uzyskałam odpowiedź razem z przemoknietym płaszczem. Powiesiłam go na wieszaku i zaprowadzilam gościa do salonu; zasugerowałam jej herbatę i kawę.-Mogłabym dostać tylko szklankę niegazowanej wody?
-Pewnie-odparłam i skierowałam się w stronę kuchni skąd wzięłam zamówienie.-Proszę-podałam jej szklankę.
-Harry,kazał mi się tobą zajmować,ale nie wiem po co. Nie wyglądasz na chora,chyba,że boi się o Zayna,na którego widok ślinisz się jak buldog.
-Nie ślinię się-uniosłam tak samo dumnie mój okrągły podbrodek jak ona.- Pozatym też nie wiem po co mi ciebie podsyłał,umiem sama o siebie zadbać jak nikt inny.
-Mój brat jest innego zdadnia,a ja muszę to uszanować-upiła jeden łyk mineralki i spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczami w kolorze machoniu.- Podobno miałas być umówiona do lekarza,więc co tu robisz?
-Czuje się dobrze,a gorzej się poczuję kiedy zobaczę te wszystkie kolejki do gabinetu.
-A jeżeli to coś poważnego?-nie zdążyłam odpowiedzieć,bo znów poczułam,że coś mnie mdli. Nie zdążyłabym dobiec na czas do łazienki,więc swojego pawia puscilam do zlewu. Zmęczona oparłam się łokciem o blat kuchenny i zimną dłonią dotknęłam mojego czoła. Brałam ciężkie i płytkie oddechy,siostra Harold'a dziwnie się na mnie patrzyła,ale po kilku minutach podeszła do mnie ze szklanką wody. Powiedziałam bezdźwięczne "dzięki",położyła swoją drobną,kościstą dłoń na moim ramieniu i przyjaźnie się uśmiechnęła.
-Może nie skończyłam jeszcze medycyny,ale objawy ciąży i zatrucia pokarmowego potrafię rozróżnić-dobiła mnie tymi slowami,ale w ogole sie nimi nie przejęła, tylko powiedziala jakby do siebie:-Czyli braciszek miał racje sądząc,że jest z tobą coś nie tak... No i się nie pomylił... Kiedy wy to zdążyliście zrobić?
-Mogłabyś zostawić ta informacje dla siebie? Nie chce żeby ktokolwiek z mojego otoczenia wiedział,że noszę czyjeś dziecko w swoim łonie. Jedno wiem na pewno,nie jest ono Hazzy tylko Liama albo Zayn'a.
-Puszczałaś się moja droga-pokręciła z niedowierzaniem głowa.-Ale i tak wydajesz się być miła.
-Czyli nie powiesz Harry'emu?-przygryzłam wargę i popatrzyłam na posadzkę, bojąc się reakcji Dommy. Wzięła głęboki oddech,a ja swój wstrzymałam.
-Oczywiście,że nie powiem,ale wolałabym niczego przed nim nie ukrywać. Jak to babcia Styles mówi:"Jak mus to mus".
-Jesteś kochana-chciałam się rzucić na jej szyję,ale ograniczyłam się do szerokiego uśmiechu.-Hazzie kiedyś powiem,ale muszę zaczekać na odpowiednią chwilę,bo nie powiem mu prosto z mostu "Kochanie,jestem w ciąży z jednym z twoich kumpli,cieszysz się?"
-Na twoim miejscu bym tak powiedziała,nie wyobrażam sobie, żebym coś ukrywała przed moim chłopakiem,w związku najważniejsza jest uczciwość i szczerość w stosunku do drugiej osoby. Bez tego żadna para nie będzie się wzajemnie szanować...
-Dominique, doceniam twoje rady,ale nawet nie wiem czy to na pewno ciąża,póki co nie mam zamiaru mówić niczego Harry'emu-powiedziałam już swobodniejszym tonem,ale wciąż byłam spięta.- A jeżeli już będę miała to dziecko i o ile dozyje trzeciego miesiąca,wtedy mu powiem.
-Rozumiem,wiem jak mój brat się nakręca,a jak to co sobie zaplanował nie udaje się,popada najpierw we wściekłość,a potem w depresję.
-No widzisz, obie nie chcemy go ranic,więc spróbuję jeszcze się dzisiaj umówić z jakimś lekarzem rodzinnym.
-Lepiej kup test, ale to i tak potem będziesz musiała pójść do ginekologa-zasugerowała.-Choćbym miała cię tam zaciągnąć siła.
-Boże,a może jednak nie jestem? Mogę z tym poczekać do jutra?-chciałam za wszelką cenę jeszcze zaczekać, aby móc się przyzwyczaić z wieścią, że może jednak jestem w ciąży.
-Nie-odpadła zakładając ręce na piersi i surowym wzrokiem mierząc moją tchorzliwa postawę.-Jeżeli ty sama go nie kupisz,ja to zrobię.
-Dobra zrobiłabym to,nawet bez twojego szantażu-stwierdziłam i chwyciłam beżowy trencz z wieszaka.-Wychodzę,jak chcesz możesz zostać.
-Zalatwię parę spraw i wrócę-zawiązała w luźny supeł swój kaszmirowy szalik.-Trzymam cię za słowo-i wyszła,nie mówiąc gdzie idzie.
  Chwile potem jak opuściła progi mojego domu,a ja byłam już w jednej trzeciej drogi do apteki,zadzwonił Styles.
-Nie wydrapałyście sobie nawzajem oczu z moją siostrą?-zapytał na przywitanie.
-Nie, wciąż żyję, Dominique zresztą też-zachichotałam i zwrociłam tym na siebie uwagę smutnych i przemoknietych przechodniów.-I jest bardzo miła,nie wiem dlaczego przedstawiasz ja jako bestie.
-W porównaniu do ciebie taka jest-uśmiechnęłam się słysząc takie pochlebstwo.-Przynajmniej dla mnie i swojego chłopaka. Nie wiem jak Andy z nią wytrzymuje w jednym mieszkaniu od trzech lat.
-Powiem jej wszystko jak ją oczerniasz-zagroziłam dławiąc się ze śmiechu.-Tęsknię za tobą-dodałam już poważnym tonem.
-Ja za tobą bardziej,już nie mogę się doczekać 24 kwietnia, kiedy wreszcie wrócę do Londynu i Ciebie.
-Dobrze,że chociaż mogę usłyszeć twój głos i zniewalający brytyjski akcent-dotarłam już pod drzwi apteki.-Musze kończyć-powiedziałam ze smutkiem.
-Zadzwonię wieczorem-dodał i się rozłączył.

    Siedziałam na opuszczonej klapie klozetu i bezmyślnie patrzyłam na swoje odbicie w lustrze,myśląc czy sie zmieniłam, albo na test leżący obok mnie na blacie umywalki. Cholernie bałam się, że wynik będzie pozytywny. Co prawda to by nic nie zmieniło,najwyżej Harry ode mnie odejdzie lub zostanie ze mną i będzie chciał wychować dziecko swojego kumpla.
 Poza tym wolałabym żeby była przy mnie siostra Harolda. Ledwo ją znałam,ale wydawało mi się,ze mogę liczyć na jej radę w każdej chwili. Była moją przyjaciółką, której tak naprawdę nigdy nie miałam, może ona traktowała mnie jak tylko dziewczynę swojego brata, ale ja miałam zupełnie inny stosunek do niej.
  Usłyszałam trzaśnięcie drzwi frontowych, zapewne była to Dominique. Podniosłam się z klapy i oparłam się o ceramiczną umywalkę. Oddech mi przyspieszył,a ręce zaczęły się pocić. No już Ellie od niczego nie unikniesz, pora poznać cała prawdę. Nie możesz tego dłużej odkładać. Musisz się tego dowiedzieć to dla twojego dobra-wmawiałam sobie.
-Liz?-usłyszałam głos brunetki za moimi plecami,podniosłam wzrok i w odbiciu ujrzałam jej postać;niższą ode mnie,z rysami podobnymi do Hazzy,lecz z wielkimi mahoniowymi oczami,patrzącymi z troską na mnie-wysoką i pospolitą z popielatymi włosami,i szarozielonymi ślepiami,które wtapiały się w szarą całość.-Specjalnie na mnie czekałaś?-skinęłam głowa przygryzając bladą wargę.
-Pora to sprawdzić-chwyciłam jej dłoń,a ona przyjacielsko ja uścisnęła. W drugiej ręce trzymała mój test. Obie wzięłyśmy głębokie wdechy i zerknęłyśmy na wynik,ale ja po sekundzie zdenerwowana nerwowo zacisnęłam powieki.
-Lizzy...-zaczęła ze współczuciem w głosie.
-Nie rozciagaj tej chwili,po prostu powiedz-nakazałam pewnym tonem.
-Jest pozytywny, jesteś w ciąży.
  Myślałam,że świat w tym momencie mi się załamie,ale nie widziałam różnicy,w końcu byłam w stanie błogosławionym mając zaledwie dziewiętnaście lat.Ale byłam wciąż ta sama Elizabeth Stweart,która byłam jeszcze rano, będę jeszcze nią przez kolejne miesiące. 




Od autorki: No i jak podejrzewałyście-ciąża. Mimo wakacji będę dodawała rozdziały i wezmę się za pisanie ostatnich rozdziałów.

8 komentarzy:

Sophii pisze...

OJCEM NA PEWNO JEST LIAM CZUJE TO ;D



@miesnyjez_

Kaiss pisze...

Obstawiam, że Liam zostanie tatusiem ;p
Ale śmiałabym się jak by test wyszedł nieprawidłowo xD
Czekam na next ;*

torallisx3 pisze...

lol dopiero teraz zauważyłam końcówke poprzedniego rozdziału :P

OMG!! CIĄŻA?? hmmm ... ciekawe czyja ... chyba Liam'a ... ciekawe jak to przyjmą chłopaki ? czekam na kolejny xx

polkakil pisze...

Chyba to bd Zayn ? Sama właściwie nie wiem xD

Change pisze...

o kurde ! o.o
to sie dopiero porobiło... najpierw Liam,potem Zayn i w międzyczasie Liam a teraz Harold ? o.O
i na dodatek teraz dowaliłaś z tą ciążą...szalona :D
ale chce aby ona z Liamem była w ciąży, z nim znowu się zeszła, aby zerwał z Danille i aby był taki happy endzik ^^

Caroline pisze...

A ja wiedziałam, że to będzie ciąża.
No bo przecież Daddy Direction musi zostać tatusiem... Prawda, że to jego dzidziuś? Bo jeśli nie, to ja kończę czytać to opowiadanie -.-
Zayn najzwyczajniej w świecie nie nadaję się do tej roli... Dobra, koniec z ojcostwem,.
Wytłumacz mi, dlaczego Haz ma problemy z samym sobą i nęka biedną Liz? Już nawet wysłał swoją siostrę, żeby jej pilnowała. Rzuca mu się na mózg... Moment, on go nie ma O.o
Dobra, jak jest upał, to ja nie potrafię trzeźwo myśleć, a co dopiero pisać składnych i ładnych komentarzy. Przepraszam :(
Niemniej czekam na następny. Oby szybko, bardzo szybko! <3
Love xx

Anonimowy pisze...

Podoba mi sie. :) mam nadzieje ze ona jest w ciazy z Liamem :D i kurde ona jest z Harrym? kurde, niech wroci do Liama xd czekam na nn.
@dusia_pl

Ania pisze...

Ciaza ??? Omg o.O juz nic mnie chyba nie zdziwi.. choc nie ty mnie caly czas zaskakujes xD