5 lipca 2012

|33|

 Dni zamieniały się w tygodnie, a moje życie wciąż biegło swoim tempem. Chodziłam do swojej pracy na godzinę dziewiątą,wracałam z niej o piętnastej, bo i tak nigdy nie miałam nic do roboty. W domu czekała na mnie Dominique, która przejmowała się moją ciąża,bardziej ode mnie. Kazała mi codziennie pić jakieś zdrowe soki, brać lunch do pracy składający się wyłącznie z czystego obrzydlistwa-o moich crossantach mogłam zapomnieć, obiady przygotowywała jak byłam już w domu, a na kolację wmuszała we mnie kolejne porcje warzyw i protein ,potrzebnych do zdrowego rozwoju maleństwa. Kiedy już kładła się spać albo Andy zabierał ja gdzieś na kolację, jadłam garściami moje kochane żelki,oreo, pianki i batoniki. Raz mnie przyłapała i od tego czasu zamykam się w kuchni i stawiam na straży swoją siostrę. Wolę już nie czuć jej morderczego wzroku na sobie.
-Ellie, zgadnij co zrobiłam?-usłyszałam od progu podniecone trajkotanie siostry Harry'ego.-Dobra i tak nigdy nie zganiesz..
-Pozwolisz mi wreszcie zjeść coś słodkiego?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Nie, dopiero w październiku będziesz mogła dotknąć słodycze-odparła poważnym tonem.-No, więc zapisałam cię do szkoły rodzenia!
-Boże, termin mam na końcówkę października, a teraz jest 29 kwietnia. I jeszcze niewiadomo czy w ogóle donoszę dzidziusia.
-Skąd wiesz?-wywróciła teatralnie oczami.-Nawet u ginekologa nie byłaś!
-Pójdę, bynajmniej wkrótce-odparłam powiesiwszy płaszcz na wieszaku.-Może jutro urwę się z pracy i zapiszę się na listę.
-Wreszcie robisz postępy, zapytam mojego profesora czy nie jest przypadkiem wolny, może on ci przemówi do rozumu, bo mnie w ogóle nie słuchasz!
-Harry mi zabronił.
-Gdyby wiedział o ciąży na pewno zachowywałby się gorzej ode mnie. Musiałabym spać z tobą w jednym łóżku, żeby był usatysfakcjonowany. Nie znasz go jeszcze od tej strony, raz pojechał na wakacje i zostawił mi Hamstera, musiałam przy nim czuwać póki nie zasnął. Rozumiesz miałam rozkaz zajmowania się chomikiem...
-Hazza naprawdę taki jest? Nie znałam go od tej strony. Myślałam że jest zimny i dąży do wszystkiego po trupach.
-Przybiera tylko taka maskę dla świata, ale naprawdę jest najkochańszym człowiekiem na świecie. Przekonasz się o tym wkrótce.
-Mam taką nadzieję-posłałam jej delikatny uśmiech i lekko ziewnłam.-Pozwolisz żebym się dzisiaj wcześniej położyła?
-Pewnie, dla dziecka też jest ważne czy matka jest wypoczęta-powiedziała kolejną swoją mądrość, a ja skierowałam się w stronę lazienki.
      Umyłam się; ubrana jedynie w bieliznę i spodnie od piżamy stanęłam przed lustrem. Położyłam dłonie na jeszcze plaskim brzuchu. Za kilka tygodni zacznie delikatnie się zaokrąglać, ale jak na razie dzidziuś był malutki, miał dopiero kilka centymetrów, ale ja i tak miałam wrażenie,że był większy.
   Moje marzenia o zostaniu matką,wkrótce się ziszczą, chociaż po długich przemyśleniach stwierdziłam, że jednak ciąża nie jest najlepszym rozwiązaniem w zaistnialych okolicznościach. Nawet nie wiedziałam czy Harry zaakceptuje maleństwo jak swoje i będzie chciał je wychowywać. Gdyby tak się złożyło mój świat byłby łatwiejszy,ale była tez inna możliwość-mogłam zostać sama, bo Hazza nie chciałby być ojcem dziecka swojego kumpla. Wszystko zależało od jego jednej decyzji. Nie mogłam od niego oczekiwać, że zaakceptuje fakt, że jestem w ciąży z jednym ze swoich byłych.
    Usłyszałam ciche pukanie, więc pospiesznie założyłam znoszony już zszarzaly podkoszulek. Po raz ostatni spojrzałam prztonie na swoje odbicie w lustrsze nad umywalka. Wyminęłam się w drzwiach z Dominique. Skierowałam się w stronę swojej sypialni.

Po godzinie przewracania się z boku na bok, zapadłam w niespokojny sen.

     Stanęłam przed gabinetem,na którego drzwiach widniała tabliczka z nazwiskiem doktora. Siostra Styles'a umówiła mnie do niego wbrew mojej woli,ale jej nie można było się sprzeciwić, więc tak czy siak musiałam pójść do tego ginekologa.
   Mogłam jeszcze uciec, potem wykręciłabym się, że wypadło mi coś w pracy. Nie wszystko stracone. Miałam już skierować się w stronę wyjścia, kiedy z pomieszczenia, pod którym stałam od kilku minut, ktoś wyszedł. Był to średniego wzrostu mężczyzna, z lekkim brzuszkiem, który zdradzal siedzący tryb życia, na orlim nosie miał okulary bez metalowych oprawek. Kiedy na mnie spojrzał, dostrzegłam, że ma ma dziwnie znajomy odcień oczu. Boże, przez ta ciążę robię się nadwrażliwa, przecież w całym Londynie może być z tysiąc ludzi mających szarozielonkawe tęczówki.
-Pani Stweart?-zapytał przyklepujac ciemnoblond włosy przypruszone na skroniach siwizną.-Zapraszam.
   Z mojej ucieczki chyba już nie wyjdzie. Posłusznie weszłam do środka i zajęłam miejsce na fotelu na przeciw biurka pana Sterlinga. Zajrzał w moją szpitalna kartę i zaczął przewracać nerwowo kartki.
-Cos nie tak?-zapytałam zaniepokojona. Co mogło tak zestresować lekarza, że jego wrodzony spokój ustąpił zdenerwowaniu.
-Nie, ale...-w ostatniej chwili zamilkł i wycofał się ze swojej wypowiedzi.-Kiedyś byłem ginekologiem twojej mamy, znamy się jeszcze z czasów collage'u.
-Naprawdę?-zapytałam z grzeczności, a nie z ciekawości. Mało mnie interesowało to co moja mama robiła będąc młoda, piękną i szaloną studentką. 
-Tak, bardzo dobrze się znaliśmy,a ciebie znam od twoich pierwszych tygodni życia...Mam nadzieję,że ty nie będziesz miała takich kłopotów jak twoja mama.
-To znaczy?-uniosłam ze zdziwienia brwi. 
-Nic ci nie mówiła?-był zdzwiony tym faktem.-A tak,bylaś jeszcze młoda, żeby z tobą rozmawiać na takie tematy,miałaś wtedy dopiero 10 lat..
-Może pan mówić jaśniej?-wciąż marszczyłam swoje brwi, nie wiedziałam o co mu chodziło.- Niż z tego nie rozumiem.
-Nie chciałbym ci wszystego tłumaczyć w gabinecie, zbadam cię i pójdziemy gdzieś na kawę. Powinnaś coś wiedzieć, a ja nie chce cię trzymać w nieświadomości-tylko tyle dostałam w odpowiedzi. Jak na razie tyle musiało mi wystarczyć, może potem dowiem się czegoś wiecej. Nie miałam pojęcia o czym mówił lekarz.


    Po dokładnym badaniu maleństwa,oboje zeszliśmy do szpitalnego bufetu i zamówiliśmy po kawie, której i tak potem nie tknęłam,bo przez cała rozmowę nie mogłam się poruszyć. Byłam zaszkowana tyloma faktami, o których nie miałam jeszcze godzinę temu bladego pojęcia.
-No, więc moja mama była pięć razy w ciąży, więc dlaczego mam tylko jedna siostrę,a nie na przykład trzy?
-Już tłumaczę. Kimberly,to znaczy twoja matka bardzo ciężko pracowała,przemeczala się,a nie powinna. Byłaś jej drugim dzieckiem, swojego pierworodnego nie donosiła, w szóstym miesiącu poroniła. Z tobą było mnóstwo problemów,ale jednak ujrzałaś ten świat i jak widzę jesteś zdrowa.
-Ale pozostaje jeszcze jedna sprawa...Przecież jak pan mówił była pięć razy w ciąży...To gdzie się podziały kolejne maleństwa?
-Juz mówię, no więc dwa lata po twoich narodzinach Kim zaszła w kolejną ciążę. Tak samo jak pierwszej nie donosiła, osiem lat pózniej zdecydowała się na kolejne dziecko. Jak pewnie wiesz Pauline była wcześniakiem i cudem przeżyła, bo urodziła się dwa miesiące przed terminem i jej serce nie było dobrze wykształcone. Pamietasz jak pojechała do Włoch razem z twoim ojcem?
-Jakbym mogła zapomnieć, to podczas tego wyjazdu rodzice zginęli.
-Wiesz po co tam pojechali?-pokręciłam przecząco głową. Ciotka nigdy nie podała mi jasnej przyczyny, zawsze wymyślała jakieś kłamstwo na poczekaniu, żeby zaspokoić moja ciekawość.-Pewnie tego nie wiesz, ale w Bolonii był, i jest do dziś świetny ginekolog. Kimberly była wtedy w siódmym miesiącu, kiedy zginęła. Tego dnia razem z twoim ojcem jechali do tego specjalisty kiedy mieli wypadek...-chciał coś jeszcze dodać, ale się powstrzymał.
-Jeżeli to wszytstko to ja już pójdę, moja przyjaciółka pewnie się martwi-tymi slowami się pożegnałam.Właściwie nie chciałam już dłużej tutaj siedzieć, cała się trzęsłam i z trudem powstrzymywałam się przed wybuchem płaczu.
   Będąc już na świeżym powietrzu zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem narażona na poronienie, jeżeli siostra Styles'a dowiedziałaby się o tym, za pewne nie mogłabym wyjść poza próg mojego domu.

Wszystko czego się dzisiaj dowiedziałam musiałam zatrzymać dla siebie, nie chcę mieć potem nieprzyjemności.




Od autorki: Przełamałam się, wreszcie. Napisałam kolejny rozdział do przodu, nie wiem jak pójdzie z pisaniem tych ostatnich, bo zostało mi kilka do napisania tego 50 rozdziału, który niestety będzie już rozdziałem kończącym.
dedykuję ten rozdział mojej Karolajnie ( @jbluvsbabycakes ) co prawda zasługuje na jakiś ciekawszy rozdział, daję tą dedykację w tym,bo nie wiem kiedy wyrobię się ze sprawdzaniem 34.
xxx

10 komentarzy:

polkakil pisze...

WOW !!!!!
Tego się nie spodziewałam
:)

dziwna inaczej pisze...

Cześć. Pewnie pomyślisz, że to spam i się nie mylisz. Masz pretensje pisz na widget’cie na moim blogu. Chcę cię tylko zachęcić do zajrzenia i przeczytania moich blogów. Jeśli ty chcesz ode mnie tego samego napisz mi to. Niezwykłą wartość mają dla mnie szczere komentarze ( o ironio… - tak właśnie pomyśleliście, trudno).
http://najamajke.blogspot.com/ - blog opowiadanie, którego główną bohaterką jest Vanessa. Opowieść zaczyna się na Jamajce, a w międzyczasie czeka ją wiele przygód. Obecnie jest w związku z Neymarem - brazylijskim piłkarzem i razem z przyjaciółmi wybrali się w podróż do Paryża, gdzie Ney się jej oświadczył, w drodze powrotnej jej przyjaciółki miały wypadek samochodowy. Czytaj dalej!
http://skazananabluesaa.blogspot.com/ - krótkie opowiadania z dużą porcją muzyki i przemyśleń. Coś lekkiego. Nie zabraknie też fotografii mojego autorstwa.
Zapraszam do wchodzenia i komentowania

torallisx3 pisze...

0_0 żeby tylko Liz nie poroniła!! świetny rozdział ! czekam na kolejny xxx

Kaiss pisze...

Według mnie ona umrze przy porodzie razem z dzieckiem i będzie git ..
Czekam na rozwój sytuacji ..

Ula Maśna pisze...

Jest super :D Ciekawa jestem co dalje bedzie :D jak z Harrym :D Czekam na kolejny :D

Caroline pisze...

Miałam to szczęście, że przeczytałam tyle rozdziałów naprzód, cieszyłam się z tego powodu, a teraz nie wiem, co napisać, bo zagięłaś mnie totalnie. I nie chodzi tutaj o dedykację, na której widok jaram się jak pochodnia, ale przede wszystkim to, że twoje rozdziały wzbudzają we mnie wszelkiego rodzaju emocje. To płaczę, to się śmieję, to jestem smutna. W każdym z nich jest coś innego - po ciekawe zwroty akcji, śmieszne teksty i kreacje bohaterów, które bądź, co bądź są bardzo oryginalne. Nie chcę się powtarzać, ale znaczysz dla mnie bardzo wiele i cieszę się, mogąc czytać coś, co wyszło spod twojej ręki. Nie chcę ci lukrować, ani nic z tych rzeczy - po prostu serwuję szczerą opinię, naprawdę z głębi serca :) Nie dlatego, że jesteś przezabawną, kochaną osóbką, ale dlatego, że cię kocham i szanuję :D
Jeśli zaś chodzi o sam rozdział, to mimo tego, że uwielbiam Harry'ego, którego mam na tapecie - jezu, piszę o Zaynie, mam Haza na tapecie i myślę o Niallu, WHAT'S WRONG WITH ME?! - to to połączenie jego z Liz nie za bardzo przypadło mi do gustu. I możesz się za to na mnie gniewać, ale taka jest prawda. Ja po prostu jestem fanką Eliama (?) <33
Love xx

Caroline pisze...

*powinnam napisać Elliama, prawda? :)

Anonimowy pisze...

Podoba mi się :) mam nadzieje ze wszystko bedzie do brze. czekam na nN :)
@dusia_pl

Yourdestiny pisze...

Nadrobiłam, w końcu!
Jeeej, dawno mnie tu nie było. Ale musisz mi to wybaczyć, po prostu nie miałam ochoty na czytanie żadnych blogów. Ostatnio na nic nie mam ochoty. Mogłabym siedzieć cały dzień na podłodze, patrzeć się w ścianę i po prostu o niczym nie myśleć. Uwolnić się od samej siebie, przestać istnieć. Moja mama twierdzi, że doprowadzę się do depresji, choć ja sądzę, że już od dawna ją mam, ale cóż, nie o sobie miałam pisać, tylko o rozdziale. Już nie pamiętam, czy mi mówiłaś, czy ona donosi tego dzieciaczka, ale wydaje mi się, że nie? Zresztą nieważne, doczytam. Bo teraz jak już nadrobiłam, z pewnością będę czytać na bieżąco. Nie ma innej opcji, chyba, że znowu nie będę chciała niczego czytać, ale nie, nie mogę. Czekam na ten koniec, kiedy to Harry i... xD Będą razem, chcę to kurde przeczytać. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz, że nie komentowałam poprzednich :3

♪dominika♪ pisze...

świetny rozdział
po prostu :d
mam nadzieję że to dziecko zayna :)
czekam na następny