19 lipca 2012

|34|

      Kolejny dzień skreślony w kalendarzyku. Wczoraj chłopcy wygrali dwie nagrody na Kid's Choice Awards. Byłam z nich niesamowicie dumna, tak samo Dominique, ale ona w szczególności kibicowała swojemu bratu, w sumie to pozostałej czwórce też.
Wczoraj obie dostawałyśmy szału podczas występu One Direction, a jak usłyszałyśmy,ze zgarnęli dwie statuetki zaczęłyśmy się praktycznie tarzać po podłodze.
Andy przyszedł w momencie kiedy piszczałyśmy jak oszalałe, on tylko na nas dziwnie popatrzył i usiadł na sofie pomiędzy mną, a swoją dziewczyna. Końcówkę gali obejrzeliśmy już w spokoju tylko dlatego, bo chłopcy się już nie pojawili.
   Zostawiłam ich sama i udałam się do swojej sypialni. Pierwsze co zrobiłam to zerknęłam na wyświetlacz telefonu należącego do Niall'a. Tak jak się spodziewałam na skrzynce miałam kilka nieodebranych wiadomości od Harolda. Tęskniłam za nim, chciałam wreszcie dotknąć jego lśniących loczków albo spojrzeć w bezgraniczną zieleń jego niesamowitych oczu, których głębie mogłabym podziwiać codziennie, a i tak by mi się nie znudziło. Pragnęłam znów poczuć smak jego malinowych warg, które cały czas oblizywał, ostatnim razem smakowałam ich przez chwile w Paryżu, gdzie jeszcze kochałam najprawdopodobniej ojca mojego dziecka. Co prawda mógłby to być tak samo Liam jak i Zayn. Moje przeczucia mówiły mi, że to na 75 procent był Malik, ale po dłuższym zastanowieniu intuicja mówiła mi, że Payne też ze mną spał w tym samym tygodniu, więc...
Wszystko przez moją głupotę i ślepą wiarę, że to jednak nie mój płodny dzień. Tak czy siak powinnam brać zawsze tabletki, a nie od święta, jak to robiłam ostatnim razem.
 Położyłam się na łóżku i zaczęłam przyglądać się szaremu sufitowi z fluorescencyjnymi gwiazdkami, które przykleiła mi siostra jak chodziła jeszcze do przedszkola. Dotknęłam brzucha i delikatnie się uśmiechnęłam. W głębi serca cieszyłam się, że zostanę matka. Będę mogła rozpieszczać malucha na każdym kroku. Jego uśmiech będzie najcenniejszym skarbem na całym świecie.  Moje powieki powoli stawały się coraz cięższe, kiedy usłyszałam uciążliwy ciągły dzwonek mojej komórki. Niechętnie podniosłam rękę i chwyciłam telefon leżący na etażerce obok łóżka.
-Halo?-zapytałam przykładając ucho do słuchawki.
-Obudziłem Cię?-najwyraźniej się zatroskał.-Jeszcze nie łapie się w tych strefach czasowych...
-Nic nie szkodzi, to ja się wcześniej położyłam-nie chciałam, żeby miał wyrzuty sumienia.-Coraz częściej potrzebuje więcej snu.
-Przepraszam, ale Louis drze mi się do ucha...-uśmiechnęłam się pod nosem i przyjrzałam się geometrycznemu wzorowi na moim kocu.-Chce z tobą porozmawiać ,bo twierdzi, że ma dziwne sny związane z twoją osobą... Czasami bywa dziwny-usłyszałam jakieś szmery, co oznaczało, że telefon jest już w rękach Tommo.
-Cześć, podobno masz koszmary ze mną... Myślałam, że tylko Liam widział mnie jako samara.
-Żaden koszmar, ale czasami mam prorocze sny...
-No więc?-zapytałam, bo nie dokończył. Czyżby wiedział o moim sekrecie?
-Widziałem Cię z wózkiem, takim dla dziecka...Chodziłaś z nim po Hyde Parku, po chwili przyszedł do Ciebie Harry z wielkim bukietem herbacianych róż. Wziął dziecko z wózka na ręce i zaczął coś do niego mówić, ale to chyba była dziewczynka. Nie jestem pewien... Potem zaczęliście się kłócić, on odszedł zostawiając Cię sama z niemowlakiem, ty płakałaś. Kiedy podszedłem bliżej zauważyłem, że zbliża się do Ciebie LiamRozmawialiście o czymś przez chwile, na początku się zdziwił. Patrzył to na dziecko, to na Ciebie. W końcu on też miał odejść, ale przyszedł Hazza. Oboje się pokłócilichciałaś ich rozdzielić,ale zamiast tego pchnęłaś niechcąco wózek, który stoczył się do jeziora...Wszyscy zbiegliście ratować maleństwo, a potem się obudziłem przez Nialla, który jęczał, że jest głodny.
-Mój Boże, co to za koszmar...-mruknęłam przerażona, czyżby ten malec utopił się w mętnym stawie przez moja nieuwagę?
-Nie wiem co sądzić o tym śnie...
-Mam szczęście, że to tylko Twój wytwór wyobraźni-wzdrygnęłam się na samą myśl, że mogła być to rzeczywistość.
-Dobra, Harry zaraz mnie zabije jak mu nie dam komórki-zażartował, ale ja tym razem się nie uśmiechnęłam, wciąż byłam w szoku jaki wywołała opowieść Tomlinsona.
-Przepraszam, że musiałaś wysłuchiwać tych bzdur-wymamrotał Styles, nie miałam najmniejszej ochoty na dalszą konserwację.- Nie mów, że się tą paplaniną przejęłaś...
-Przejęłam się-tym zakończyłam tymi słowami nasza rozmowę. Nie minęło kilka sekund, a telefon znowu zaczął wibrowaćRzuciłam go gdzieś w kąt na fotel, na którym były porozrzucane moje ubrania sprzed tygodnia. Przymknęłam powieki, tylko na moment, ale sen był silniejszy od denerwującego ciągłego dzwonka z drugiego końca pokoju.



   Dobra, wróćmy do rzeczywistości. Mamy drugi dzień kwietnia, a ty wciąż myślisz o wczorajszym. Nie powinnaś się gniewać na Harry'ego, ale przez ciążę jesteś coraz bardziej humorzasta-upomniałam się w myślach.
   Za dwadzieścia dwa dni będziesz mogła znowu porozmawiać ze Stylesem, ale normalnie, to znaczy twarzą w twarz, a nie przez komórkę. Zawsze pomiędzy nami jest kilka tysięcy kilometrów, o ile nie kilkanaście.
Dominique namawia mnie ostatnio, żeby pojechać do chłopaków, ona sama tak czy siak musi zostać w Londynie, bo ma praktyki. Może faktycznie powinnam się do nich wybrać, ale tak, żeby żaden z nich się nie dowiedział. Może tylko Lou bym powiedziała, on pomógłby mi podjąć ostateczna decyzje.  Sprawdziłam godzinę na zegarze i dokonałam szybkich obliczeń, czy przypadkiem moim telefonem nie obudzę go. Była u nich 22:30, więc może jeszcze nie spali.
Po kilku sygnałach usłyszałam melodyjny głos Louis'ego:
-Coś się stało, że dzwonisz do mnie,va nie do Hazzy?
-Właściwie tak-odpowiedziałam tajemniczo.-Chcę do was przylecieć w najbliższym czasie.
-Naprawdę?-zapytał z nutką niedowierzania.
-Mhm-mruknęłam niezbyt inteligentnie.-Ale nie wiem czy nie przeszkadzałabym wam.
-Daj spokój ,Eleanor jest z nami od dwóch tygodni i nikt nie narzeka, tak samo Danielle, więc nie widzę przeciwwskazań. Za pewne jest to niespodzianka dla Harry'ego?
-Tak.
-Może jeszcze na jutro będą wolne miejsca w samolocie do Nowego Jorku...Zaraz sprawdze i do ciebie zadzwonię.
   Posłusznie czekałam najpierw przez kilka minut stukałam paznokciami o blat w kuchni, po kwadransie znudziła mi się ta czynność, więc oglądałam zdjęcia zrobione jeszcze przez Horana tym telefonem.   Wreszcie po pół godzinie zawibrowałnacisnęłam zielony przycisk na wyświetlaczu.
-Mam dla Ciebie miejsca w pierwszej klasie, na jutro o godzinie 9 masz samolot. Razem z tobą będzie lecieć Alex i Camillie, o ile ci to nie przeszkadza.
-Nie, w sumie się cieszę, że podczas kilku godzinnego lotu będę mogła z kimś porozmawiać...A pomiędzy tobą a Alex coś kiedyś zaszło?
-Z chęcią bym z tobą o tym porozmawiał, tylko ty możesz mnie zrozumieć, ale jak podejrzewasz nie jest to rozmowa na telefon.
-Czyli do zobaczenia jutro?
-Tak-rozłączył się, a ja udałam się do salonu. Na sofie siedział Andy, chłopak siostry Styles'a, ona sama gdzieś wyszła. Znając życie po jakieś witaminy dla mnie i dziecka lub jakieś inne obrzydlistwa.
-Wiesz kiedy wróci Dominique?-zapytałam przyglądając się jego najmniejszym ruchom.
  Mie zdążył odpowiedzieć, bo dziewczyna weszła do domu trzaskając drzwiami. Podniosłam się z fotela ,na który przed chwilą opadłam zmęczona , stanęłam na progu i oparłam się o framugę. Szatynka właśnie zdejmowała swoje skórzane botki, kiedy poczułam ostry ból w okolicy macicy. Złapałam się za miejsce gdzie coś mnie uciskałopodbiegła do mniej zaczęła wypytywać ci się dzieje, pokręciłam jedynie głowa i kwaśno się  uśmiechnęłam  upewniając ją, że nic się nie stało. Mimo to kazała mi się położyć na sofie i napić się wody.
   Po chwili czułam się już dobrze, Dommy wciąż siedziała przy mnie i uważnie mi się przyglądała.
-Chcesz mi coś powiedzieć?-zapytała przyjaźnie się uśmiechając i gładząc moją bladą, kościstą dłoń.
-W sumie to tak-odpowiedziałam po krótkim zastanowieniu.-Jutro jadę do chłopaków, o dziewiątej mam samolot...
-Ktoś się musi tobą zając,wiec musisz powiedzieć Harry'emu-miałam już wymyśli jakiś argument, ale nie zdążyłam.-Innego wyjścia nie widzę.
-A mogę powiedzieć Louis'emu?-chciałam za wszelką cenę odłożyć rozmowę ze Stylesem, tak długo jak się dało.
-Tak czy siak będziesz musiała mu powiedzieć, chyba że wolisz ukrywać to przed nim, póki twój brzuch będzie wielkości piłki od kosza.
-Powiem mu!-zaprzeczyłam, nagle poderwałam się do pozycji siedzącej.-No może nie teraz ,ale powiem!
-Dobra, jakoś to załatwisz ,a ja tego dopilnuje, jeżeli nie ty mu powiesz to ja-wciąż była twarda, ale ja tak samo trwałam przy swoim.-A teraz powinnaś się położyć-wyszła z pokoju zostawiając mnie na pastwę własnych myśli. A co jeśli jednak Hazza się domyśli po moim brzuchu? Jak przyjmie fakt,ze jestem w ciąży?




Od autorki: wybaczcie, że musieliście tak długo czekac na ten rozdział,ale biorę się za jego sprawdzanie od dobrych trzech dni, ale nie idzie. Najbliższe rozdziały były pisane na iPodzie ( gdyby to był iPhone byłby mniejszy problem) więc nie miałam tu nawet głupiego T9, który poprawiał sens znaczeń połowy słów. 
No i to chyba tyle moje skarby. <3
love,
m.

6 komentarzy:

Yourdestiny pisze...

To Harry nie wie, że ona jest w ciąży? Ja myślałam, że wie... hahahaha -.- Ja jak zawsze nie ogarniam, w ogóle opuściłam jeden rozdział i pewnie dlatego nie wiem -.- Ale cóż, teraz już jestem tego świadoma. jestem ciekawa reakcji Styles'a. bardzo. A ten sen mnie przeraził. Louis to zawsze coś. Nie wiem co pisać, noga mnie boli, mam mokre włosy i jestem głodna, także wybacz mi ten bezsensowny komentarz, złotko<3

Ula Maśna pisze...

Ciekawa jestem co dalej się wydarzy :) Jak Harry na to zareaguje i jak wszyscy sie o tym dowiedza :D I czyje to dziecko może się dowiemy. jest super czekam na następny <333

♪dominika♪ pisze...

cudo :)
a teraz czekam na następny rozdział

dusia_PL pisze...

Mam nadzieję, że podczas gdy Lou i Beth odbędą szczerą rozmowe ona mu powie :D i że on nie powie Hazzie ;P bo ten sen był okropny :o Czekam na nn :D

alse pisze...

no kurde, napisałam takiego komentarza na 3 strony i chuj jakis błąd. foch. ale dobra w skórcie to kocham Cie żono, bede czytac to naczym zlezbionym dzieciom ktorych nie mamy <3

Caroline pisze...

Skarbie ty mój, wiesz, że uwielbiam każdą zawiłą akcję w tym opowiadaniu, prawda? Jednak teraz jestem jeszcze pod większym wrażeniem, bo w zasadzie dalej nie wiem, czyje to dziecko jest... Czy Zayna, czy może jednak Liama. W moim mniemaniu mogłoby być Li, wtedy koniec byłby oczywisty. Czekam z utęsknieniem na 35! <3
Love xx