25 maja 2012

|24|

    Przebrana w czarne rurki, biały bawełniany top, cardigan w geometryczne wzory z wełny i ciepłe eskimoski,>>link do otufit'u<< czekałam na przybycie Zayna, minęły już dwie godziny od kiedy zadzwonił,powoli zaczynałam się denerwować. Z nerwów zaczęłam sprzątać kuchnię co świadczyło jak dziwnie się zachowuję,kiedy nie ma przy mnie osoby, za którą tęsknię do granic możliwości i potrzebuję. Ktoś zapukał,rzuciłam to co zrobiłam i pobiegłam do drzwi. W progu stał Malik,rzuciłam mu się na szyję,prawie go przewracając,byłam krok od płaczu,nie mogłam uwierzyć, że znów mogę dotykać jego policzka,czuć jego oddech na rzęsach i słyszeć jak wymawia moje imię z refleksją w głosie.
   Weszliśmy do środka i zamknęłam drzwi kopniakiem. Objęłam go nogami w pasie i wplotłam palce w jego ciemne włosy, Opadliśmy na sofę w salonie, nie chcieliśmy niczego przyspieszać,leżałam na nim i spokojnie oddychałam;odgarnął moje włosy z czoła i pocałował w nos.
-Brakowało mi ciebie-mruknął zmysłowo.-Tęskniłem jak za nikim innym,a to tylko niecały dzień...Nie wiem co będę czuł kiedy pójdziemy w trasę do Stanów,jak pojedziemy w środę to wrócimy w połowie kwietnia...
-Dopiero za trzy miesiące?-zrobiłam smutną minę i dotknęłam opuszkami jego szczęki.-Ja tu umrę z tęsknoty, a ty będziesz śpiewał na koncertach i odganiał się od fanek przegapiając przy tym moje urodziny.
-Beth,obiecuję,że będę codziennie dzwonił i przyjadę w twoje urodziny z wielkim prezentem...
-Mów od razu, że kupisz mi idealny prezent,bo spakujesz się do gigantycznego pudła albo lepiej wyskoczysz z tortu.
-I zniszczyłaś mój tajny plan-zaśmiał się i delikatnie musnął moje wargi.-Prawda, że będziesz jutro ze mną na Brit Awards?
-Zastanawiałam się nad tym i raczej nie pójdę z wami,nie pasuję do tego środowiska.
-Zostawisz mnie samego?-jego piękny uśmiech zniknął,a mi zrobiło się głupio. Mogłam tam iść,ale jak zwykle nie chciałam iść gdzie,będzie mnóstwo ludzi.-Nawet na after party nie przyjdziesz?
-Zayn,nie wiem jak wyjdzie,oj jutra zaczynam nową pracę i nie wiem kiedy skończę...
-Ellie,ale mi zależy, żebyś była przy mnie...-zmiękło mi już serce,nie chciałam go zawieść,ale zanim zdążyłam powiedzieć, że może pójdę z nim na imprezę po gali,przerwał mi.-Czekaj,czyli już nie jesteś moją słodką kelnerką? Czemu o wszystkim dowiaduję się ostatni?
-Jesteś pierwszą osobą,której to mówię-posłałam mu uśmiech i położyłam rękę na jego piersi.- Zayn?-uniósł pytająco brew,a ja prawie się nie posikałam z podniecenia. Kochałam jak manewrował swoimi gęstymi brwiami.-Może jednak pójdę z tobą na after party...Ale...
-Jakie "ale"?-podnieśliśmy się do pozycji siedzących i spojrzeliśmy na siebie z odległości metra.-Masz coś przeciw?
-Nie mam w czym pójść-wzruszyłam ramionami i znowu ułożyłam się na nim.- Zaraz wróci moja siostra...
-Będzie miała coś przeciwko niewinnemu przytulaniu?-zapytał szelmowsko się uśmiechając. Wzruszyłam ramionami i uniosłam lekko prawy kącik ust ku górze.Sturlaliśmy się z kanapy i spadliśmy na podłogę krzycząc jakby elfy nas w lesie dymały. Posłałam mu łobuzerski uśmiech i zamknęłam nasze usta w subtelnym pocałunku,który po chwili przeszedł w namiętne wymienianie śliny. Teraz leżałam pod nim,zaczęliśmy głupio rechotać,bo swoim tyłkiem włączyłam telewizor, nie mogliśmy przestać się śmiać,nawet kiedy Pauline weszła do domu i pomachała na przywitanie. Trochę krzywo na nas spojrzała,ale zaraz pobiegła na górę,widząc jej minę już tarzaliśmy się po dywanie. Malik był taki mądry, że zawinął mnie w go i wrzasnął:-Beth,ty mój naleśniku! 
-Tak,ale trochę jestem owłosiona-nie odpowiedział tylko pobiegł do kuchni,wrócił ze słoikiem dżemoru.-Co ty zamierzasz z tym zrobić?!
  Wyszczerzył się do mnie i wziął na palec trochę mazi wiśniowej, i zaczął smarować mnie nią po twarzy.
-No,Beth protested!-wrzeszczałam turlając się to w prawo, to w lewo.-Zayn,bo będę mieć focha!
-Dobrze, już przestaję-usiadł pół metra dalej i zaczął mi się przyglądać.-A wiesz,co? Może jednak jeszcze nałożę ci tej wiśniowej maseczki...Tylko troszkę...
-Malik,zabieraj swoje łapy-uwolniłam się i zaczęliśmy się gonić po domu jak kojot i ptak pędziwiatr.-Boże,chcesz żebym się wykończyła?
-Spalisz niepotrzebne kalorie-uśmiechnął się cwaniacko i wbiegł do mojego pokoju.-Wybierzemy ci sukienkę na jutro.
-Nie mogę pójść w jeansach?-rzuciłam się na łóżko;przyglądałam się jak przerzuca wieszaki. Zastanawiał się przez chwilę nad piękną drapowaną i ściągniętą w pasie,ale w końcu stwierdził, że nie mam nic pasującego do niej,więc wybrał skromną, bawełnianą w kolorze pomarańczy na grubych ramiączkach. -Nie masz złotego paska?
-Raczej nie,ubieram się raczej na szaro...-zaczęłam,ale głos z wschodnim akcentem mi przerwał.
-Właśnie widzę...-rzucił mi w twarz kobaltową marynarkę i granatowe szpilki,obcas jednej z nich trafił w moje oko.-Zayn,jak mogłeś...?!-jęczałam trzymając się za bolące miejsce.
    Podbiegł do mnie i spojrzał z troską,zmarszczyłam czoło i walnęłam go pięścią w nos. Teraz oboje jęczeliśmy jak kobiety na porodówce,do pokoju przybiegła moja siostra i zrobiła dziwną minę widząc mnie, i bruneta robiących 'och,ach,ech'.
-Chochliki jebały was w lesie?-rzuciła,a ja w ogóle nie przejęłam się jej słownictwem.-Dobra,nie będę wam przeszkadzać.
Wyszła,a ja podniosłam się do pozycji siedzącej i z czułością spojrzałam na cierpiącego. Nie było mi go żal,sam zaczął,więc to ja powinnam odwalać tragedię roku tak jak Hanka Mostowiak. 
-Dobra,żyję-wstał i pogłaskał swój piękny nos.-Ale żeby mi wynagrodzić to co zrobiłaś,idziesz ze mną na spacer.
-No i dobra-zbiegłam na dół wywalając się na schodach,ktoś nie zamknął drzwi i od razu przeturlałam się na jezdnię. Malik pobiegł mi na ratunek i zepchnął tak,że leżałam w poprzek drogi. Podbiegł do mnie jakiś czarny pies i polizał ciepłym językiem po twarzy.-Zayn,Zayn,Zayn coś mnie napadło to pewnie te chochliki!
-Jaka słodka psina-zignorował mnie i wziął niewielkiego zwierzaka na ręce,ominął mnie i poszedł sobie dalej.-No popacz,na jego mądre paczadełka...
-Ja tu byłam dymana przez chochliki,a ty jakimś kundlem się zajmujesz-wstałam i dogoniłam ich.-Boże,jaki on słodki!
-A nie mówiłem-objęliśmy czworonoga tak jakby było to nasze maleństwo.-Ma oczy po mnie...
-Nosek po babci...
    Wymienialiśmy podobieństwa do ludzi z naszej rodziny,także nazwaliśmy szczeniaka Fap Fao. Chodziliśmy z nim po ulicach Londynu, zatrzymując się co parę metrów kłócąc się kto ma trzymać nasze maleństwo. No i jak zwykle wyszło, że on jest matką,więc będzie się nim zajmował. Na początku miałam na niego focha,ale potem doszłam do wniosku, że bycie ojcem nie jest takie złe...Ale co ja wiem o wyjściu z kumplami na piwo? W oglądaniu telewizji i nic nie robieniu byłam mistrzem,ale wypady z przyjaciółmi będę musiała poćwiczyć. Ale z kim...? Znając życie z Liamem i Niallem,bo tylko oni znosili moje fazy,chociaż co do Payne'a miałam małe wątpliwości...Może mnie jednak trochę lubi,byłoby miło,bo przecież mieliśmy być przyjaciółmi. 
     Powoli się ściemniało,więc niechętnie zaczęliśmy się kierować w stronę mojego domu. Noga za nogą,a właściwie noga za łapą doszliśmy do mieszkania. Upewniwszy się, że Pauline już śpi,zabrałam jej wszystkie poduszki i zaczęłam się skradać. Nieświadomy Malik siedział na sofie i oglądał swojego pupila,będąc na tyle blisko walnęłam go z poduszki.
-Beth,ty Brutusie!-wyrwał mi broń i gonił mnie po całym domu,aż w końcu trafiliśmy do mojego pokoju. Wskoczyłam na łóżko,chwyciłam kołdrę i zaczęłam z nią biegać, usiłując udusić mojego bad boy'a. Darliśmy się przy tym jakbyśmy zamienili się w Directionerki wrzeszczące przy scenie, w końcu dostałam tak mocno w nos, że do oczu napłynęły mi łzy. Opadłam na podłogę i się skuliłam.
-Beth, ty płaczesz czy się śmiejesz?-nachylił się nade mną, zawiesił na chwilę broń.-Jakoś ciężko mi rozróżnić,bo w obu przypadkach udajesz kaczora Donalda.
-Boli,a ja mam się śmiać!?-jęczałam trzymając się za nos.-No,nie patrz na mnie! Jestem całą czerwona i spuchnięta! 
-Dla mnie jesteś piękna,mój kaczorku-droczył się ze mną,a ja wciąż nie mogłam przestać moczyć paneli.
-Naprawdę?-zapytałam z nutką niedowierzania.-Czy masz być dla mnie obrzydliwym kłamcą?
-Mówię samą prawdę-odgarnął włosy z rozgrzanych i mokrych policzków.-Chyba obudziliśmy twoją siostrę...
-Mam ją gdzieś-rzuciłam się na niego,kompletnie nie przejmując się skutkami mojego zachowania. Wsunęłam ręce pod jego sweter,zamknęłam nasze usta w namiętnym pocałunku...Zapowiadała się ciekawa noc.



Od autorki: PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAM! Wybaczycie mi moje lenistwo i brak weny na tego bloga...? Bo przez te dwa czynniki nie dodałam tego rozdziału dwa tygodnie temu jak obiecałam,ale teraz powinnam się poprawić. Naucze się tylko historii kina na polski i na biologię,bo będę pytana...No i muszę napisać wypracowanie z anglika,więc jeżeli ktoś czuje się na siłach to może mi sprawdzić te kilka-kilkanaście zdań.
Następny w niedzielę,o ile się nauczę do tego czasu.

6 komentarzy:

polkakil pisze...

Aww<3 jak słodko ;D Może Beth z nimi pojedzie ?;D

alse pisze...

ooooooo
jak milo znowu przeczytac kawaleczek twojego opowiadania <3

JBluvsBabycakes pisze...

Uwaga: Przepraszam za brak spójności w tekście, ale jestem pozbawiona zdolności pisania kreatywnych i konstruktywnych komentarzy.

Mmmm, jak ja uwielbiam ostatnie słowa tego rozdziału. Akcja się zagęszcza, małymi kroczkami dochodzimy do mojej długo wyczekiwanej sceny z Li. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem podekscytowana. Nie tyle samym rozdziałem i świadomością tego, iż niedługo poczytam sobie o czymś miłym, ale przede wszystkim cieszę się z faktu, że spotkamy się JUŻ w sobotę. Nawet nie wiesz, jak bardzo się stresuję... Pewnie uznacie mnie za jakąś niewyżytą psychicznie wariatką (którą w gwoli ścisłości jestem).
Wracając do rozdziału... Hmm, wydaje mi się, że Zayn coraz bardziej działa mi na nerwy. Nie wiem jakim cudem tak jest, ale mam nadzieję, że to uczucie niedługo zniknie, bo boję się konsekwencji swoich poczynań... On mi po prostu nie pasuje do Ellie, to chyba oczywiste. Niemniej uwielbiam to opowiadanie i zawarte w nim każde słowo... Wiesz dlaczego? Bo piszesz je ty. A ja fascynuję się każdym napisanym przez ciebie słowem.
Wracając do Malika... Uwielbiałam go od samego początku/uwielbiam/ i uwielbiać będę. To czy gra w opowiadaniu złą, czy dobrą rolę nie ma dla mnie znaczenia. Może tylko jego związki trochę mnie odrzucają... Chociaż ostatnio spojrzałam na to z innego punktu widzenia i zainspirowana wszystkimi 1D Horoscope, w których wychodzi na to, że przeznaczony jest mi Niall (czasami Harry) zacznę wyznawać kult Horana *.*
Kocham cię, nie mogąc się doczekać! <3
Love xx

Anonimowy pisze...

Podoba mi się :) no widzę, że rozkręca się ;d czekam na NN.
@Dusia_pl

torallisx3 pisze...

fajny powrót xD nie martw się brakiem czasu, ja też mam najwięcej charówy na koniec roku ;) Beth odwala :P
czekam na nn XX

maaalinax3 pisze...

hah geniallne <3
tak wgl skończ już tym Malikiem bo ja chcę naszego Payne'a ! a nie Malik,Malik,Malik ...
mówiłam,że zdradzasz Liama z Malikem u fryzjera. JA TO WIEDZIAŁAM I KNOW IT <3
BTW. JA CIĘ BARDZIEJ KOCHAM